Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

2014

Właściwie miałam nie spisywać postanowień na ten rok, biorąc pod uwagę, jak doskonale wychodzi mi ich spełnianie, ale to chyba silniejsze ode mnie.

1. Nadrobić tony polskiej kinematografii (którą od kocham miłością wielką a masochistyczną)
2. Obejrzeć po kolei wszystkie filmy z Nicolasem Cage’em (zły wpływ Community się odzywa)
3. Od czasu do czasu ugotować coś bardziej spektakularnego niż rozmaite wariacje chilli con carne.
4. Odbyć co najmniej jedną podróż zagraniczną.
5. Pojechać w Bieszczady (albo mi mózg eksplopduje – od początku roku niemal co noc mi się śnią)

Nie brzmi tak bardzo nierealnie, c’nie?

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 14.01.2014. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

2013

58 książek przeczytanych
75 filmów obejrzanych (uściśliwszy 75 i pół, bo pod koniec listopada obejrzeliśmy pół drugich X-menów)
652 obejrzanych odcinków seriali

Zaliczyłam trzy koncerty: Bad Religion, Amandę Palmer i Nouvelle Vague. Wszystkie z promek!

Niestety, koszmarnie mało podróżowałam. Zaliczyliśmy (spektakularnym #nieprzerwanepasmosukcesow) kawałek Woodstocku, dwa ostatnie dni Wakacyjnego Wyjazdu Planszówkowego w Przedborzu. Kawałek świąt spędziliśmy w Wyszkowie i na okres między świętami a Sylwestrem znowu pojechaliśmy do Przedborza, gdzie miałam relaksować się po męczącym pracowo grudniu, ale nie wyszło. Nie udało się też pojechać w Bieszczady, a jedyny konwent, na którym byliśmy, odbywał się w Warszawie – w przyszłym roku trzeba będzie się poprawić.

Z końcem lata umarł blipuś, opuściliśmy #praskieklimaty i przenieśliśmy się na piękny, pieprzony i zielony Żoliborz, który kochamy niesamowicie.

Zaspokoiłam dwa swoje wielkie pragnienia: kupiłam Kindelka oraz (tatararattatata) upragnioną od lat zmywarkę (FANFARY I DZIKIE OKLASKI).

Pod koniec roku nasza geek-familia poszerzyła się o PS3 i Nintendo DS.

Udało nam się za to nie adoptować żadnych nowych kotów (pomimo intensywnej kampanii propagandowej Y).

Nie był to rok niesamowity, ale zdecydowanie udany wykazujący tendencję zwyżkową, która, mam nadzieję, będzie się teraz utrzymać.

What comes next?

2014, WOW, tyle planów no, ogromne takie, WOW.
(ale przecież jak się nimi podzielę, to zapeszę, right? czekajcie więc niecierpliwie na informacje bieżące)

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.01.2014. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , , ,

Człowiek-remont.

Zagruntowaliśmy ściany. Zagruntowaliśmy sufit, po uprzednim zeskrobaniu z niego kilku warstw farby. Pomalowaliśmy ściany. Położyliśmy panele w kuchni i przedpokoju.
Sprzątaliśmy, czyściliśmy, szorowaliśmy.
Przewieźliśmy mój ogromny regał i go złożyliśmy.
Przenieśliśmy internet.
Przewieźliśmy metrem kanapę. Y nam przewiózł meble i część kotów.
Od dobrego tygodnia mieszkamy na nowym

I jeszcze tyle zostało do sprzątnięcia, do doczyszczenia. Jeszcze maluję kuchnię. O łazience, na którą w tym miesiącu nie starczy nam budżetu staram się nie myśleć.

Ale i tak jest pięknie. Jest ciepło. Mamy szczelne okna i nie mamy robali.
Jutro pakuje resztę dobytku z Pragi, pojutrze wszystko przewozimy. Jeszcze tylko tam ogarnąć i farewell.
Żegnamy się bez żalu.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 19.09.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

I want it all… and I want it now!

Połowa sierpnia. Wiemy wszytko, co powinniśmy wiedzieć i jesteśmy zdecydowani na przeprowadzkę, chociaż budżet mamy marny. Mimo wszystko doszliśmy do wniosku,że lepiej mieszkać w przyjaźniejszej, ładniejszej, spokojniejszej okolicy mając normalnych sąsiadów, niż dalej na Szmulowiznie, nawet jeśli wiązać się to będzie ze zmniejszeniem metrażu.

Z racji licznych ograniczeń (czasowych, finansowych oraz innych, które pominę ponurym milczeniem) wybieramy pomiędzy dwoma mieszkaniami, z których każde ma inne zalety. Z podjęciem decyzji czekamy właściwie tylko aż jeden z właścicieli doprecyzuje warunki finansowe.

A ja bym chciała JUŻ. Jak wiadomo cierpliwość nie jest moją mocną stroną i czekanie na cokolwiek, na co nie mam bezpośredniego wpływu, doprowadza mnie do szału.
Przejrzałam już cały asortyment IKEI i ułożyłam długaśną listę zakupów. W wolnych chwilach przeglądam asortyment innych sklepów meblowych i szukam idealnego łóżka. Wyobrażam sobie jak ślicznie będzie w nowym mieszkanku. Najchętniej JUŻ zaczęłabym znosić kartony i pakowałabym dobytek. Nie mogę się doczekać pozbywania się niepotrzebnych rzeczy i układania wszystkiego na nowo.

A to jeszcze trochę ponad miesiąc…

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 17.08.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

Przygotowania do ewakuacji. 3…2…1…

Igor mnie zainspirował. Kiedy opiekował się kotkami podczas naszej nieobecności, intensywnie wysprzątał kuchnię oraz podłogi. Zrobiło się taaaak przyjemnie (oczywiście w ramach możliwości naszej nory).

Od powrotu więc dbam, żeby Super Czystość się utrzymywała. Zrobiliśmy mini-mini przemeblowanie i niespodziewanie mamy trochę PRZESTRZENI w łazience. Co więcej, codziennie kawałek po kawałku doczyszczam zakamarki, które płynu i ściereczki nie widziały od miesięcy. Już za chwileczkę, już za momencik zapadną ważne decyzje i tak sobie myślę, że powoli trzeba przygotować się do ewakuacji. Systematycznie pozbywamy się śmieci, których nie zabierzemy ze sobą, gromadzimy taśmę klejącą, a jak sytuacja będzie 100% jasna, zaczniemy gromadzić kartony.

W końcu mamy plan A, B, a nawet C – któryś powinien zadziałać.*

 

 

 

* A jeśli wszystko się sypnie, przynajmniej będziemy wegetować w uber-czystym lokum!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 07.08.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

What’s up?

Jak łatwo zauważyć, nastąpiła kolejna długa przerwa na blogu. Prawda jest taka, że przy aktualnym stopniu rozbudowania wszystkich społecznościówek spada troszkę potrzeba pisania na blogu. Mało finezyjne wpisy pt. „co tam słychać?” zostały dość skutecznie wyparte przez statusy na fejsie, blipnięcia czy też ostatnio (po oficjalnym ogłoszeniu zamknięcia blipa) tweety.
Fakt, że w moim życiu nie dzieje się nic spektakularnego sprzyja blogowemu marazmowi.
Ale co by nie pisać tylko notki o niepisaniu bloga, zapdejtujmy ostatnie kilka miesięcy.
Po raz kolejny zmieniłam dział w ramach firmy – teraz pracuję na najfajniejszym, najluźniejszym i powiązanym z największymi profitami. Chwilowo porzuciłam myśli o szukaniu innej pracy, mając nadzieję, że przy przeprowadzce do Miasta na K. uda mi się przetransferować, dzięki czemu na dzień dobry będę miała zapewnioną robotę, a czegoś lepszego poszukam na miejscu.
W wolnych chwilach zgłębiam tajniki HTMLa i CSSa dzięki Code Academy. Bardzo polecam!
Poza tym żyję sobie spokojnie, cicho i bardzo geekowo(nerdowo?) wolne chwile poświęcając raczej na grania/serialowanie niż ekscesy.
Główną siłą napędową jest myśl o przeprowadzce. Nawet jeśli nie od razu do Miasta na K., to przynajmniej GDZIEKOLWIEK INDZIEJ. Szczerze dość mam już naszej nory – jak zaczęłam myśleć o tym przyciasnym, wymagającym gruntownego remontu i przemeblowaniu mieszkanku. Dość mam robali wypełzających z rozmaitych kątów kuchni pomimo regularnej dezynsekcji. I dość mam tej cholernej, brudnej, zapijaczonej, zadresionej Pragi. Atmosfery permanentnego melanżu. Braku kultury na każdym kroku.
Marzy nam się coś miłego, czystego, uprysznicowanego. Najlepiej na Ursynowie, względnie Żoliborzu.
I jest nadzieja.
Jest projekt, który, jeśli tylko wypali, ułoży nam życie na wystarczająco długo. Oczekujemy wyklarowania w połowie sierpnia. Tak więc trzymajcie kciuki.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 13.07.2013. Komentarzy (0) Posted in blog, Frustracje, praca, życie kota Tagi: , , ,

Recepta na szczęście

Jest prosta(przynajmniej w sytuacjach kryzysowych), a mianowicie:
– puść Pidżamę i przetańcz (i prześpiewaj!) do niej pół nocy
– pozostałe pół tulaj kotka i oglądaj BTVS od Once More Feeling.
Nie wyobrażam sobie kryzysu, któremu ten zestaw by nie zaradził.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 20.04.2013. Komentarzy (0) Posted in święte prawdy, życie kota Tagi:

Odrobina luksusu

W nowym roku postanowiliśmy sprezentować sobie trochę komfortu. dRaiser, zirytowany słabowitością służbowego lapa, kupił sobie w końcu własnego. Ja, wiecznie niedomagająca, spięłam się, poczytałam i wykupiłam nam poprzez moją pracę (która, właśnie się okazało, ma jednak jakieś zalety) pakiet opieki medycznej w Lux Medzie dla nas obojga. I jestem pod niesamowitym wrażeniem. W pierwszej kolejności odwiedziłam dentystę i to jeszcze nie zrobiło na mnie wrażenia, bo do stomatologa i tak zawsze chodziłam prywatnie, ale potem zaniemogłam i musiałam udać się do internisty. Dostanie się do lekarza pierwszego kontaktu (sic!) w mojej rejonowej przychodni graniczy z cudem – nie dość, że trzeba jechać i od ok. 5:3o-6 rano stać w kolejce*, to jeszcze często brakuje numerków. A nawet jak już cię zapiszą na konkretną godzinę, to po przyjeździe okazuje się, że jest niczym nie uzasadnione opóźnienie i czas oczekiwania na przyjęcie wyniesie od godziny do dwóch. A ty w poczekalni umierasz. Często na stojąco, bo miejsc jest mało, a wokół ciebie 80% oczekujących to staruszkowie, którzy burzą się, że im nie ustępujesz miejsca, choćbyś miał gorączkę czterdziestostopniową. w LM jest zupełnie inaczej. Pani poprosiła mnie do gabinetu w 30 sekund po tym, jak usiadłam na krzesełku pod drzwiami. WOW! I zbadała mnie na wszystkie strony w przeciwieństwie, za przeproszeniem, starych ropuch w rejonówce, które na dzień dobry potrafią zapytać „na ile dni?”. Do laryngologa zapisałam się z kilkugodzinnym wyprzedzeniem, a że tramwaje ułożyły się tak, że dojechałam sporo wcześniej, to zostałam przyjęta z kwadransem wyprzedzenia, bo poprzedni pacjent już sobie poszedł.
Kocham prywatną służbę zdrowia.

Po długich analizach porównawczych cen w dużej mierze zastąpiliśmy wycieczki do pobliskiego Kauflandu, zamówieniami z Tesco on-line, uznając, że mają na tyle niskie ceny, że niewielka dopłata za dostawę równoważny w pełni koszty niematerialne** ponoszone przy wyprawach na zakupy. A że nasz nowy bank zwraca nam co miesiąc 5% wartości transakcji internetowych z poprzedniego okresu rozliczeniowego, to jest fajnie.

Teraz czekamy na zwrot podatku, żeby, w końcu, zamówić mi Kindelka. Marzy mi się od dłuższego czasu, a ostatnio miałam możliwość pobawienia się pożyczonym Trekstorem i upewniłam się, że porządny czytnik e-booków to jest to, czego mi w życiu brakuje.

* Bo chociaż przychodnia jest czynna dopiero o 7, to okoliczni emerycie, którzy ewidentnie mają za dużo wolnego czasu oraz problemy ze snem, już od piątej zbierają się pod drzwiami.

** czas, nerwy, obolałe mięśnie po dźwiganiu

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 07.03.2013. Komentarzy (0) Posted in zakupy, życie kota Tagi: , , ,

Postanowienia noworoczne. Co roku nowe. Równie bezskutecznie egzekwowane.

w 2012 roku skoncentruje się na sobie i na swoich potrzebach/przyjemnościach/etc. Planuję też więcej wyjeżdżać i bywać. Powoli będę zaleczać dziury w budżecie.
I będzie pięknie.

Khem. Na przyjemnościach to może i faktycznie. Budżet kwiczy tylko trochę mnie. Z wyjazdami i bywaniem było krucho bardzo.

No to pora na nowe postanowienia, których realizacja będzie radośnie kuleć przez najbliższe 12 miesięcy 😉

– Schudnąć 10 kg
– Zamknąć projekty, które dawno powinny być zamknięte
– Mniej się denerwować
– Więcej wyjeżdżać
– Więcej grać (zarówno w gry video jak i planszowe)
– Dopłynąć z obrabianiem zdjęć do zdjęć bieżących (jestem tylko jakieś 2 lata do tyłu :P)
– A może nawet się przeprowadzić?

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.01.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

2012 w liczbach (głównie)

53/#52książki
104/#104filmy
ok.593/#520odcinków (ok. 30,5 sezonów seriali – trackowane niedokładnie, bo początkowo nie zamierzałam brać udziału. W rzeczywistości mogło być kilka odcinków więcej. Nie wliczyłam też animców)
6 ukończonych gier (PC)
1 wyjazd fotograficzny
1 konwent
1szy Woodstock ever
1 nowy kot
1 podejście do egzaminu na prawko

2012 w zasadzie był OK. Nie było wielkich dram jak w 2011, ale też nie urywał dupy. Zawodowo w 12 miesięcy udało mi się przejść mimochodem wszystkie etapy rozwoju przerobione w poprzednich latach i odzyskać wszystkie przywileje/funkcje/etc. Awesome. Prywatnie jest bardzo spoko.
Życzę sobie, żeby 2013 był niesamowity (bo na to najwyższa pora!)

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.01.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,