Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Nosił wilka razy kilka

„Mako: O ty też jesteś kronikarzem?
Oki: Tak, ja spisuję, publikuję, kompromituję ludzi… a głównie siebie.”

Taki dialog Kot przeprowadził kiedyś ze swoim kumplem z okazji sesji RPG, na której wszyscy opórcz jednego gracza siedzili i notowali „kwiatki” z gry. „Głównie siebie”, ale prawda taka, że na Need To Talk’u znalezły się cytaty z wielu kocich znajomych i przypuszczalnie niektórzy mogli nie być z tego faktu najszczęśliwsi.
Ale, jak to mówią, nosił wilk razy kilka – ponieśli i wilka i w końcu rozmowy z Kotem są spisywane i publikowane nie tylko przez Kota. Stoją teraz Kotu nad głową i każą promować, a więc Kot promuje. A wy, Drodzy Czytelnicy, klikajcie TU (+18).

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 10.06.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Nosił wilka razy kilka została wyłączona) Posted in dialogi, związki Tagi: ,

Not only clients are stupid. Sometimes sales people are too.

Mając przez kilka lat doświadczenie z durnymi klientami, Kot zdążył zapomnieć, że w obsłudze klienta też czasem pracują ludzie upośledzeni intelektualnie.
Ostatnio do Kota zadzwoniła pani z mBanku. Kot zazwyczaj nie odbiera telefonów od nieznanych numerów, ale jako że nadal szuka współmieszkańca i każdy telefon to potencjalna szansa, to odebrał.
– Dzień dobry, nazywam się [Imię Nazwisko] i dzwonię z mBanku. Czy mogę pani zająć chwilę?
Kot się niechętnie zgodził.
– Mam tu zaznaczone, że ktoś już do pani dzwonił w sprawie ubezpieczenia samochodu…
– Nie.
– Ale ja tu mam tak zapisne.
– W takim razie ktoś się musiał pomylić.
– Ale ma pani samochód, który chciałaby ubezpieczyć.
– Nie, nie mam.
– Ale prawo jazdy pani ma?
– Nie, nie mam.
W słuchawce zapadła cisza.
– A może ma pani mieszkanie, które chciałaby pani ubezpieczyć?
– Nie mam mieszkania, wynajmuję.
Pani w słuchawce zamilkła ponownie.
– Ale czy to… że nie ma pani prawa jazdy oznacza, że nie bywa pani kierowcą?
No doprawdy!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.05.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Not only clients are stupid. Sometimes sales people are too. została wyłączona) Posted in dialogi Tagi: , ,

Bo Współlokator jest od tego…

Kot w przypływie desperacji zadzwonił do Igora.
– Skarbie, czy ty dzisiaj gdzieś imprezujesz?
– No nie.
– Cudownie. To teraz na mnie nakrzycz.
– ???
– No krzycz na mnie. Tak solidnie. Bo ja mam wrócić dziś po pracy prosto do domu i nie kupić po drodze żadnego alkoholu, tylko jakoś umiarkowanie wierzę w swoją silną wolę
– No więc słuchaj…. [tu wstaw pięciominutową tyradę na zażyczony temat, po której Kot poczuł się malutki i zdominowany]
-No dobra, to tylko mi powiedz, ten regał, co to przyszedł w końcu, to już złożony czy będziemy składać, jak wrócę?
– [szmery w tle]
– Tak, kocie, dziś w sumie wracam do domu, to…
– Zaraz, to ciebie nie ma w domu? To jak sprawdzisz czy Kot wrócił grzecznie?
– MASZ MI SIĘ ZAMELDOWAĆ NA GADU!

I w takich chwilach, Kot się cieszy, że mieszka z tym a nie innym Współlokatorem, pomimo wszelkich jego wad 🙂

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 08.04.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Bo Współlokator jest od tego… została wyłączona) Posted in całe życie z wariatami, dialogi Tagi: , ,

Historia jednego kieliszka

– Czy ty nadal nie zaopatrzyłeś się w żadne kieliszki? – zapytał Kot, po raz kolejny wizytując swojego Ulubionego Kolegę Z Pracy z butelką
czerwonego wina.
– Nie. Mogę ci nalać do kieliszka od wódki lub od whisky. Albo do zwykłego kubeczka… – odpowiedział Kolega.
Kotu po raz n-ty wszystko opadło i uznał, że znowu będzie pił z butelki, bo co jak co, ale wino, a zwłaszcza czerowne, zachowuje wszystkie swoje właściwości praktycznie tylko w butelce bądź kieliszku o odpowiednim kształcie.
– Skończy się na tym, że któregoś razu najzwyczajniej przeprowadzę do ciebie mój kieliszek, bo mnie w końcu szlag trafi. – skomentował Kot upiwszy małego łyka.
– I co? I będzie u mnie stał i czekał na kocie wizyty? – Zapytał Kolega, przelewając kolejne tego wieczora piwo do kufla.
– Tak.
– Spoko. Podpiszemy go „Kieliszek Kota” i postawimy w szafeczce. Przynajmniej Kot przestanie marudzić, jak będzie do mnie przychodzić. – Kolega ochoczo zgodził się na koci pomysł…

… trzy dni później Kot ponownie zwizytował Kolegę. Przy okazji uczestniczył w przeprowadzce i rozpakowywaniu G., który do kociego Ulubionego Kolegi się wprowadzał. Mina G., gdy wypakowywał swoje kubki do herbaty do szafeczki i znalazł stojący samotnie na najwyższej półce samotny kieliszek do czerwonego wina podpisany wielkimi zielonymi literami „Kieliszek Kota” – bezcenna.


Zdj.1 Koci kieliszek w Łobuzowej szafce

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 04.03.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Historia jednego kieliszka została wyłączona) Posted in dialogi, życie kota Tagi: , , ,

101 powodów, dla których Kot kocha swoją pracę.

Kot: Jeszcze godzina i dwadzieścia minut….
M.: A no tak… ty dzisiaj wcześniej wychodzisz….
Kot: Ale mam bardzo ważny powód.
M.: Jaki?
Kot: Idę pić i grać w Battlestara.
M.: I Naszego Fuhrera to przekonało?
Kot: Nie. Dzwoniłam do Najcudowniejszej Szefowej.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 08.01.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania 101 powodów, dla których Kot kocha swoją pracę. została wyłączona) Posted in dialogi, praca Tagi: , ,

O RLY?

– Jak na osobę, która chorowała na depresję, cierpisz na chorobliwy optymizm. – Powiedział mi przyjaciel.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 07.11.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania O RLY? została wyłączona) Posted in dialogi Tagi:

Musicians ARE sexier than normal people.

W trakcie ostatniego zarzęcińskiego wyjazdu, Kot siedział sobie z Y przy stoliku, popijali radośnie – Kot cytrynówkę, Y herbatkę – i słuchali koncertu. Kiedy przyszła kolej na „Długiego Noża” – jedną z kocich ulubionych piosenek, wykonywanych przez Wyciągniętych – złapała Kota lekka melancholia i zaczął opowiadać Y, jak to absolutnie uwielbia linię basu w tym utworze i że skomponował ją koci były, Jarek, będąc jeszcze basistą Wyciągniętych.
Y popatrzył na Kota uważnie.
– Twój były był basistą Wyciągniętych. Jaś jest basistą Wyciągniętych. Czy mi się wydaje, czy zaczynam dostrzegać pewien schemat?

Wczoraj odbył się ślub Z. i J., o którym obszerniej napiszemy nieco później, modląc się gorliwie, co by żadne z nich nigdy tutaj nie zajrzało. Siedząc sobie w gronie znajomych, wspominaliśmy w jakich okolicznościach poznaliśmy Młodą Parę. Kot Wspomniał, że, spotykając się wtedy z Jarkiem, był na pierwszym koncercie, na który J. przyjechała. Zanim dane było Kotu dokończyć, wtrącił się Bartek.
– Jarek był twoim facetem?
– No tak. – Potwierdziłam.
– Czy ty masz coś do basistów?
Kot potwierdził gorliwie.
– Ona tak ma. – Przytaknęła Najpiękniejsza.

Ano Kot ma. A dwaj panowie na „J” nie byli jedynymi basistami w kocim życiorysie.
Tak więc nawet nie może się Kot uzasadnienie oburzyć, gdy w gronie przyjaciół zaczynają chodzić żarty, że teraz nie pozostaje Kotu nic innego jak tylko czekać aż Wyciągnięci znowu zmienią basistę.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 20.09.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania Musicians ARE sexier than normal people. została wyłączona) Posted in dialogi Tagi: , , ,