Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

To blog or not to blog

Pierwszego bloga zaczęłam pisać, żeby nie skłamać, jak miałam jakieś 17 lat. Od tamtej pory przeprowadzałam się, zmieniałam domenę, etc. chyba już z 5 razy. W międzyczasie trafiło do publicznej świadomości, że bloga prowadzą nie tylko emo nastolatki, chcące wyżalić się na brak miłości i niesprawiedliwość w szkole, tylko że blog może być potężnym narzędziem opiniotwórczym, więc pisania bloga powoli przestawało być krępującą tajemnicą.
Chociaż nie oszukujmy się – mój blog nigdy poza formę pamiętnikowania nie wychodził i raczej nie wyjdzie.

W tym moim blogowaniu tyle sprzeczności. Z jednej strony chęć pisania i bycia czytaną, z drugiej – ale żeby tylko nie trafili tu niewłaściwi (wedle subiektywnej definicji niewłaściwości) ludzie. Chęć pisania O WSZYSTKIM walcząca z prawem innych do prywatności. No i mam wrażenie, że wbrew przyklejonej etykiecie „internetowej ekshibicjonistki” z wiekiem przyszła jakby niechęć do publicznych wynurzeń. I to, o ironio!, właśnie wtedy, kiedy zaczęłam dzielić życie z kimś, kto w sumie żyje w internetach bardziej niż ja.

Może to nic złego? Może to właśnie to mityczne dojrzewanie? W sumie ze znajomych, których blogi czytałam, którzy regularnie blogowali w tym czasie, co ja, chyba jeszcze tylko Luca blogowania „osobistego” nie porzuciła. Chociaż częstotliwość wpisów, mam wrażenie, również spadła.

Od kilku dni biję się z myślami, czy warto bloga w ogóle trzymać. Niby nie po to w zeszłym(?) roku robiłam i wdrażałam nowy lay, a jeszcze wcześniej cenzurowałam wpisy, zmieniając domenę*, żeby teraz wszystko zwijać, NO ALE…

… ale ostatnio używam bloga tylko do apdejtowania spożytych dóbr kulturalnych (tak, to jest ta część nowego layu, która WCIĄŻ nie działa)
… ale ostatnio moje życie jest tak nudne, monotonne, że ojapierdzielę, jedyne tematy na które mogłabym pisać to „wieje nudą jak w polskim filmie”, „och, jakbym chciała, żeby powiało przygodą”, etc. A tego nie tylko nikt nie chce czytać, ale samo opisywanie nudy jest… no bezsensowne jest.

Pewnie pozwolę temu projektu jeszcze chwilę powisieć. Ostatecznie nie ma przymusu zamykania niepisanych blogów. Zawsze można trzymać się nadziei, że skoro nam się od jesieni finanse poprawiają, to może zaczniemy robić więcej ekscytujących rzeczy.*

TL;DR

Blog taki niepisany WOW życie takie nudne WOW defetyzm siejo tak bardzo (ANTY)USZANOWANKO

* BTW, czy tylko ja uważam, że jak się miało <25 lat, to kasa była jakby mniej potrzebna? Nie mówię, że wcale, ale jako młodsi ludzie lepiej organizowaliśmy sobie rozrywki z ograniczonym budżetem (pojechać na festiwal reggae stopem przez pół Polski prawie bez kasy? - no problem; przeżyć miesiąc na chlebie z masłem i czarnej kawie - ależ!). Teraz to jest bardziej "no pojechałabym na ten wyjazd, ale czy potem w lodówce znajdzie się coś więcej niż światło?" albo "od trzech lat planujemy ten rejsik stateczkiem w lecie, ale z kasą nie jest hiper, to zostańmy w domu i oglądajmy seriale cały dzień". Smuteczek.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 22.07.2014. Komentarzy (Możliwość komentowania To blog or not to blog została wyłączona) Posted in blog Tagi:

What’s up?

Jak łatwo zauważyć, nastąpiła kolejna długa przerwa na blogu. Prawda jest taka, że przy aktualnym stopniu rozbudowania wszystkich społecznościówek spada troszkę potrzeba pisania na blogu. Mało finezyjne wpisy pt. „co tam słychać?” zostały dość skutecznie wyparte przez statusy na fejsie, blipnięcia czy też ostatnio (po oficjalnym ogłoszeniu zamknięcia blipa) tweety.
Fakt, że w moim życiu nie dzieje się nic spektakularnego sprzyja blogowemu marazmowi.
Ale co by nie pisać tylko notki o niepisaniu bloga, zapdejtujmy ostatnie kilka miesięcy.
Po raz kolejny zmieniłam dział w ramach firmy – teraz pracuję na najfajniejszym, najluźniejszym i powiązanym z największymi profitami. Chwilowo porzuciłam myśli o szukaniu innej pracy, mając nadzieję, że przy przeprowadzce do Miasta na K. uda mi się przetransferować, dzięki czemu na dzień dobry będę miała zapewnioną robotę, a czegoś lepszego poszukam na miejscu.
W wolnych chwilach zgłębiam tajniki HTMLa i CSSa dzięki Code Academy. Bardzo polecam!
Poza tym żyję sobie spokojnie, cicho i bardzo geekowo(nerdowo?) wolne chwile poświęcając raczej na grania/serialowanie niż ekscesy.
Główną siłą napędową jest myśl o przeprowadzce. Nawet jeśli nie od razu do Miasta na K., to przynajmniej GDZIEKOLWIEK INDZIEJ. Szczerze dość mam już naszej nory – jak zaczęłam myśleć o tym przyciasnym, wymagającym gruntownego remontu i przemeblowaniu mieszkanku. Dość mam robali wypełzających z rozmaitych kątów kuchni pomimo regularnej dezynsekcji. I dość mam tej cholernej, brudnej, zapijaczonej, zadresionej Pragi. Atmosfery permanentnego melanżu. Braku kultury na każdym kroku.
Marzy nam się coś miłego, czystego, uprysznicowanego. Najlepiej na Ursynowie, względnie Żoliborzu.
I jest nadzieja.
Jest projekt, który, jeśli tylko wypali, ułoży nam życie na wystarczająco długo. Oczekujemy wyklarowania w połowie sierpnia. Tak więc trzymajcie kciuki.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 13.07.2013. Komentarzy (Możliwość komentowania What’s up? została wyłączona) Posted in blog, Frustracje, praca, życie kota Tagi: , , ,

Blog Roku 2010

Dzień dobry. Jak być może nieliczni, zaglądający na koceigo bloga staromodną metodą przeglądarkową, a nie przez RSSY, mogli zauważyć, koci blog bierze udział w konkursie na blog roku 2010 w kategorii „ja i moje życie”. Skończył się już pierwszy etap, mianowicie zgłaszanie blogów, a zaczął drugi głosowanie. Do trzeciego etapu przechodzi 10 blogów z największą ilością głosów. Zagłosować można wysyłając SMSa na numer 7122 o treści A00746* za zawarotną kwotę 1,23 brutto. Kot będzie wdzięczny i murczący za każdy głos =^.^=

* „0” w treście SMSa, to zero.

PS. Również dwa inne moje mniej ulubione blogi biorą udział w konkursie.
KotKulturalny bierze udział w kategorii „Kultura” i można na niego głosować wysyłając SMS o treści E00165 na numer 7122. Koszt SMS, to 1,23 zł brutto.
Absurdia bierze udział a kategorii „Absurdalne i OFFowe” i można głosować wysyłając SMS o treści I00208 na numer 7122. Koszt wysyłki j/w.

Kot bardzo chciał zgłosić również Need To Talka, ale niestety nie zdążył.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 13.01.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Blog Roku 2010 została wyłączona) Posted in blog Tagi: , ,

Dlaczego przeprowadzka?

Dlaczego?

Uprzedzając potencjalne pytania, tytułem wstępu odpowiem, czemu właściwie przeprowadzka.
Odpowiem wręcz wielorako i na kilka sposobów.

Sposobem Dukaja: „Ponieważ kot.”

Sposobem swoim: „Dlaczego nie?”

Sposobem Jara: „Z ciekawości.”

Tyle właściwie mógłby wystarczyć, ale poczuję się i odpowiem też tak minimalnie bardziej poważnie:
– no bo jakże mogę o sobie mówić, że prędzej mogłabym przestać oddychać, niż przestać pisać, jeśli miejsce, które służyło mojej pisaninie przez tyle lat, od miesięcy leży odłogiem i porasta kurzem, niczym piwnica w Cieciorkolandii?
– no bo straciłam do niego serce, bo przestał być „mój”, bo już nie jestem tą samą głupią, zeschizowaną dziewczynką, która go założyła (co nie oznacza bynajmniej, że jestem mądra i mniej neurotyczna)
– no bo czasem człowiek (a co dopiero Kot) potrzebuje Zmian, symbolicznego Wielkiego Nowego Początku
Nie oznacza to bynajmniej, że tematyka czy stylistyka jakkolwiek ulegnie zmianie (co nieco mniej malkaviańskiemu umysłowi może
z deka utrudnić doszukiwanie się sensu w kociej decyzji (co zdecydowanie jest problem osobnika obdarzonego mniej malkaviańskim umysłem, a nie Kota)), Teorii Zmian jednak się trzymajmy, albowiem, jak powiada Milvi „jest ona ładna i nam się podoba”. A jakby co, zawsze można się zasłonić Dukajem. O!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 12.05.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania Dlaczego przeprowadzka? została wyłączona) Posted in blog Tagi: , ,