Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

A może by tak pierdolnąć to wszystko i uciec w Bieszczady?

Tak właśnie Kot uczyni. Jako że, wbrew pozorom, nie potrafi długo siedzieć i użalać się nad własnym nieszczęściem, tylko jak już się wypłacze, dół przemienia się w przemożną chęć do działania i dokonywania zmian w życiu.
Od kilku lat rozmaici mężczyźni obiecywali Kotu, że Kota w upragnione góry zabiorą. I wszyscy, jak jeden mąż, nie dotrzymywali słowa. Kot się w koncu zdenerwował. Prawie że umarł z zazdrości czytając i oglądając zdjęcia z gorskich wojaży Luki. Ostatecznie uznał, że sam przecież też moje pojechać, pieniądze posiada (powiedzmy), a sam będzie się bawił fantastycznie, będzie dużo chodzić i robić piękne zdjęcia.
A że okres w życiu Kota na prawie wszystkich frontach kiepski, Kot ucieka. Miau uciekać już na Wielkanoc, ale pensja za marzec okazała się tak żałosna, że nie stać go nawet na wyjazd, którego koszty zamknęłyby w 200-250 złotych. I to tylko gdyby Kot byłby bardzo rozrzutny. Ucieknie więc Kot trochę później, ale za to piękniej. Rezerwacji już Kot dokonał, za chwilę będzie musiał ją finansowo potwierdzić. Ironicznie, opiekę nad Rudą Cholerą (znaczy się moim ukochanym maleństwem) zapewni najpawdopodobniej główny motywator kociej ucieczki. A Kot ucieknie… jeśli będzie wystarczająco pięknie, to może naprawdę nie wróci?

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 31.03.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania A może by tak pierdolnąć to wszystko i uciec w Bieszczady? została wyłączona) Posted in Wyjazdy Tagi: , , , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.