Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Księżniczkę prosimy zamknąć w Wysokiej Wieży. Niekoniecznie Szklanej.

Od kilku tygodniu (które Kotu się wydają wiecznością) koci tryb życia wygląda następująco: budzimy się o jakieś nieprzyzwoicie wczesnej porze (czyt.: między 8 a 10) po śmiesznej ilości godzin snu (czyt. 3-4, jeśli jest wyjątkowo dobrze to 5), konstatujemy, że zasadniczo to powinniśmy byli wstać co najmniej 45 minut, po czym w panice wyskakujmy z łóżka, jedną ręką się myjemy, drugą ubieramy, trzecią zaparzamy kawę (WRÓC!)… Niedopiwszy kawy, nie pomyślawszy nawet o śniadaniu wybiegamy z mieszkania i ruszamy, ruszamy załatwiać Bardzo Ważne Sprawy. Zazwyczaj przez Sprawy należy rozumieć najpierw zajęcia na uczelni, a potem pracę do 22, ale czasami (w dzień wolny od pracy) zdażają się takie atrakcje jak: spotkania z Rodzicielką bądź babcią, komornik, sąd, urząd skarbowy, zakupy (i nie, nie w tym przyjemnym kontekście kupowania ładnych rzeczy Kotu), weterynarz, poczta, biurokracja, praca semestralna a.ka zwiedzanie wszystkich bibliotek w mieście, weterynarz, organizowanie Wielkiej Ucieczki oraz trzy tony innych zobowiązań natury wszelakiej. kiedy Kot po całym dniu obowiązków wraca do domu zazwyczaj okazuje się, że nie może spokojnie zalec przed monitorem, tylko jeszcze trzeba ugotować obiad i posprzątać trzy tony śmiecia, bo Współlokator… WRÓC! O tym miauo być osobno… Do tego wszystkiego Kot próbuje posiadać jakąś namiastkę życia osobistego, czasem wyjść na koncert (Tak Po Prostu!), porobić zdjęcia, spotkać się z Łobuzem, wyjść na zwykły spacer nacieszyć się słońcem…
Dlaczego o tym wszystkim Kot pisze? Otóż Luca po przeprowadzce umieściła następującą notkę. Kot zmierza do tego, że ma dokładnie tak samo. W marcu „wygonił” Współlokatora do mniejszego pokoju, zrobił z większego Pokój Swoich Marzeń, przed chwilą skończył skręcać Ostatni (hopefully) Regał, a nie ma zupełnie kiedy się swoim lokum nacieszyć.
Po tych intenstywnych tygodniach, Kot nie marzy o niczym innym, niż zostać Księżniczką Uwięzioną W Wysokiej Wieży (czyt.: własnym zielonym pokoju). Chciałby z całego serca móc przez długie tygodnie NIGDZIE nie wychodzić. Tylko zostawić Kotu stałe łącze, telefon i regularnie dostarczać żywność (KAWĘ!) pod drzwi Wieży (mieszkania). Kot by zaległ na swoim ukochanym odziedziczonym po Zapolu krześle przed swoimi cudownymi 23 calami i obrobił wreszcie te od roku zaległe zdjęcia, nadrobił zaległości w filmach, serialach, update’owaniu blogów; wylegiwałby się na swoim wielgachnym łóżku i czytał wszystkie te książki, które zanabył, postawił na półce, ale nie miau czasu się z nimi bliżej zapoznać. Kotlet byłby przeszczęśliwy, bo miauby głaskanie i przytulanie na zamiauknięcie. A gdyby Koty znudziła się samotność, poczatowałby/posmsował z Łobuzem, a potem wracałby do zajmowania się sobą… Byłoby tak pięknie.
Ale nie. Kot nie może się zamknąć we własnych czterech kątach. Musi chodzić do pracy, pisać long paper i spełniać pierdylion zobowiązań. W efekcie aktualnie nienawidzi ludzkości bardziej niż zwykle (poza nielicznymi wyjątkami).

A szczególnie wkurzają go #ludziektórzy mają szczątkową ilość wykładów dziennie, żadnej pracy, a i tak nie znajdują czasu na obowiązki domowe.*

* WRÓĆ! Odzielna notka! Kiedyś ją spłodzimy!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 14.04.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Księżniczkę prosimy zamknąć w Wysokiej Wieży. Niekoniecznie Szklanej. została wyłączona) Posted in Frustracje Tagi: , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.