Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Woodstock 2013. Epilog.

Trochę spóźniony.
Wiem.

Na Woodstocku był Y. To znaczy był przez dwa dni, wyrwawszy się na chwilę z wyjazdu planszówkowego.
Wyjazd planszówkowy odbywał się na zadupiu pod Łodzią. Z Łodzi są taniutkie i szybkie pociągi do Warszawy. Ja, jak już wspominałam, miałam rozwalony układ moczowy.
Po głębokim zastanowieniu uznaliśmy, że ani pieniądze wydane na Toi Camp, ani te wydane na pociąg powrotny, nie są ważniejsze od mojego zdrowia, więc poprosiliśmy Y, żeby nas podrzucił do Łodzi i stamtąd ewakuujemy się do Warszawy.

Przy okazji, będąc przez chwilę w Pięknym Mieście Uć, postanowiliśmy odwiedzić Mriję, której nie widziałam szmat czasu.

W drodze do Pięknego Miasta, ulegliśmy propagandzie Y i daliśmy się namówić na dołączenie do wyjazdu planszówkowego.

Wróciliśmy w niedzielę. Spod Łodzi zamiast spod granicy z Niemcami.

I na co komu plany?

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 02.09.2013. Komentarzy (0) Posted in Wyjazdy Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *