Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Look at the bright side…

Ostatnio większość wpisów jest tagowana „frustracje”. Na ich podstawie można by wyciągnąć mylny wniosek, że Kot chodzi wiecznie nieszczęśliwy i narzekający, a to nie do końca prawda. W związku z tym, spróbujmy napisać o tym, co się wydarzyło ostatnio in plus:
– Po Sylwestrowej kłótni z Szacowną Rodzicielką, Kot myślał, że tym razem sprawy mogą przybrać naprawdę tragiczny obrót, a stało się wręcz przeciwnie. Nawet ostatnio Rodzicielka odwiedziała kocie mieszkanie i poznała Kotleta. I uśmiechnęła się do niego.
– Chociaż finanse teoretycznie leżą i kwiczą, Kot poszerza swój dobytek materialny. Ostatnio inwestuje bardziej w garderobę/kosmetyki, niż w zasoby kulturalne, gdyż po diecie większość kocich ubrań zamieniła się bezużyteczne, nietwarzowe worki. Trochę smutno, chociaż z drugiej strony Kot zauważył, że i tak gust się Kotu tak drastycznie zmienił, że większość ciuchów (zwłaszcza tych mhrocznych gothyckich) leżała nienoszona od długich miesięcy. Za to teraz Kot ma uroczy fioletowawy płaszczyk, dorobił się dwóch par pantofli nie-na-szpilkach i jeszcze kilku drobiazgów, którymi nie musi się publicznie chwalić. Od zeszłych wakacji marzy się Kotu zielona sukienka. Ogólnie Kot się robi bardziej zwiewny i kobiecy.
– Jest Kota 11,5 kilo mniej w stosunku do wrześnie minionego roku. Z prawdziwą przyjemnością Kot patrzy na swoje odbicie w lustrze i słucha komplementów od znajomych. Planując przy tym ubytek jeszcze około 4 kilogramów.
– Od wczoraj Kot znowu ma tylko jednego Współlokatora. I bardzo mu z tym dobrze. Nie to, żeby Współlokatorka jakoś strasznie ingerowała w kocią terytorialność, ale jednak dawało się odczuć różnicę. Wprawdzie oznacza to, że finanse od przyszłego miesiąca będą kuleć jeszcze bardziej, ale „ramy dadę”.
– Wczoraj Kot widział Słońce. Świeciło na Kota. Wróci Wiosna, Baronowo!
– Jest Kot ponownie Kotem Wolnym Emocjonalnie W 100% (no, może w 95%). Wprawdzie chętnie by to zmienił (co chyba dało się wywnioskować z kocich wspisów), ale jest w tym względzie nader ostrożny.
– Za 15 dni stanie się Kot ofcijalnie posiadaczem połowy mieszkania. Matka obiecała, że jak już wszystkie papierologiczne sprawy zostaną uregulowane, będzie można podjąć jakieś kroki w sprawie poprawy warunków mieszkaniowych Kota.
– Likwidacja premii za obecość ma jeden pozytywny wpływ na życie Kota – może Kot sobie bezstresowo pójść na zwolnienie i nie martwić się, jak w przyszłym miesiącu zapłaci rachunki. Co też Kot planuje uczynić od jutra, mając dość wypluwania sobie płuc w kiepsko klimatyzowanym pomieszczeniu. Tydzień (bo zakładamy, że tyle zwolnienia Kot dostanie) zamierza Kot wykorzystać konstuktywnie: zrobi porządek w domu, w szafach, filmach, położy wykładzinę w przedpokoju (nawet jeśli Współlokator nie będzie kooperował), zrobi wszystkie zaległe badanie, stworzy portfolio na czytanie…. a potem będzie leżał radośnie i oglądał seriale. Le plan!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 07.02.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Look at the bright side… została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , ,

2010

„Nareszcie zbliża się koniec fatalnego miesiąca grudnia, a co za tym idzie, koniec roku 2010. Jak co roku Kot, jak wiele innych ludzi, dokonuje podsumowania minionych 12 miesięcy, gdyż ponieważ albowiem odczuwa masochistyczną potrzebę zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i wszystkim, co osiągnął (albo i nie).
Po głębokim zastanowieniu doszedł do wniosku, że w gruncie rzeczy rok 2010 był rokiem bardzo udanym, wręcz rzekłby Kot rokiem spełnionych marzeń. Co było Kotu niewątpliwie bardzo porzebne po pełnym sprzeczności roku 2009.
Podsumowując:
– Po kilku miesiącach wahań i poszukiwań, na początku marca Kot wyprowadził się na Szmulki, gdzie zajął pokój nie tylko większy od kawałka korytarza na Placu Prostytucji, nie tylko zawierający drzwi, ale również tańszy. Przez pół roku mieszkał z tavernianą znajomą, dopóki ta się nie wyprowadziła pod koniec lipca, zostawiając wolny pokój, który w październiku zaanektował Igor.
– Mieszkanie z Igorem również jest spełnieniem kocich marzeń, gdyż Igor jest Współlokatorem Prawie Idealnym.
– Po mieszkaniu przez pół roku z dwoma przecudnymi kocicami, Kot wreszcie zaadopotował swojego własnego kociaczka, a właściwie swoje własne półdiablę. Zakochał się po uszy. Szczęśliwie ma wrażenie, że z wzajemnością.
– Zaczął Kot się meblować. Nie dość, że stał się posiadaczem własnego łóżka, to jeszcze od byłej współlokatorki odkupił przewspaniały, przewielki regał na książki i filmy. Ponadto zaczął być kotem świadomym – wie już dość dokładnie, jak powinien wyglądać wymarzony koci pokój.
– Poszerzył Kot swoje zbiory. Zarówno książkowe jak i filmowo-giercowe (i po dziś dzień jest przewdzięczny za Wielką 5cioZłotową Wyprzedaż w Electro Worldzie).
– Był Kot Zagranico. A dokładniej w Anglii. Kraju absurdów, ruchu lewostronnego i średniego wieku inicjacji seksualnej – 12 lat. Leciał Kot samolotem. I mu się podobało.
– Był Kot W Pięknym Mieście Uć i utwierdził się w miłości do niego.
– Spłacił Kot większość długów personalnych.
– Dorobił się Kot nowego (wypasionego) komputera, opanował umiejętność samodzielnego reinstalowania systemów. A także umiejętność radzenia sobie ze znaczną częścią problemów, które pojawiały się w trakcie.
– Po powrocie z Anglii schudł Kot 10 kilo.
– Wrócił Kot na studia i tym razem pomyślał Kot, żeby od razu załatwić sobie Indywidualny Tok Nauczania.
– Nauczył się Kot wyglądać jak Kobieta, a czasem nawet zachowywać się jak Kobiet, w myśl idei, że Mężczyźni to tak jednak z definicji raczej na Kobiety lecę a nie na hybrydowe zwierzęta domowe.
– Zmarł Człowiek, Który Spłodził Kota, pozostawiając Kota właścicielem połowy mieszkania.
– Spędził Kot najwspanialsze Święta BN w swoim życiu. Gościł na niezwykle ciepłej i sympatycznej Wigilii w Wyszkowie, zajmował się swoim ukochanym Nowym Komputerem, noc spędził w samczych ramionach, a drugi dzień integrował się ze znajomymi z pracy przy kolorowych trunkach, a następnie cały był mruczeniem na koncercie w Patricku.
– Na Sylwestra wychodzi na PW i ma nadzieję, że wreszcie będzie to Sylwester Udany.
Niestety zaliczył też Kot porażki:
– Tak, spłacił wszystko, co wisiał znajomym, ale nie uwolniło go to od długów, bo wziął kredyt (m.in. na nowe komputery oraz kaucję za mieszkanie).
– Generalnie kocie finanse wyglądają żałośnie, mieszkanie i kredyt pochłaniają większość kociej pensji i na życie niewiele zostaje.
– Człowiek, Który Spłodził Kota, nie tylko zostawił po sobie pół mieszkania, ale także Długi, które, niestety, przechodzą w spadku na Kota.
– Kot schudł 10kg, ale przez ostatnie dwa tygodnie przedświąteczne kiedy jadł fastfoody, tony czekolady i pił morze alkoholu, odrobił 3.
– W kwestiach uczuciowych nie zrobił Kot nawet najmniejszego kroku naprzód w stosunku do Rok Temu. Jest. Kot. Dokładnie. W. Tym. Samym. Miejscu.*
W Nowym Roku zamierza Kot:
– ogarnąć swoje finanse. Zacząć zmniejszać dług, zamiast go powiększać do kosmicznych rozmiarów. A żeby to osiągnąć…
– zmienić coś w kwestii swojej pracy. Po prawie trzech latach pracy w Tej Samej Firmie, na Tym Samym Stanowisku bez żadnych perspektyw rozwoju, czuje się Kot wypalony. Praca niby nie jest ciężka, ale ludzie są durni, a wynagrodzenie jeśli nie ma premii – żałosne. Albercik powiedział, że on w sumie nie wie, co chce w życiu robić zarobkowo. Trochę sobie czasem napisze, czasem brzdąknie w perkusję, niby zaczął studia, ale w sumie nie ma pomysłu na Zawód dla siebie i właściwie to mógłby całe życie przepracować w naszej firmie, gdyby tylko praca na cały etat dawała wynagrodzenie pozwalające się bezstresowo utrzymać. Kot się zasadniczo z Albercikiem zgadza. Na początku stycznia ma zostać ogłoszony nowy system wynagrodzeń i bonifikat. Jeśli okaże się, że nie przyniesie on żadnej poprawy, Kot zacznie szukać Czegoś Innego.
– spróbować usamodzielnić się mieszkaniowo. Jak już Kot pisał, mieszkanie, które wynajmuje jest niczego sobie, ale nie jest idealne. I nawet nie chodzi tylko o finansowy aspekt wynajmu (nie oszukujmy się, płacimy jedną z niższych rynkowych cen za wynajem dwupokojowego mieszkania w Warszawie), ale o… brak przestrzeni. Kot z premedytacją oddał Igoru większy pokój, nie tylko jako przekupstwo, ale przede wszystkim z myślą, że Igor jest o wiele mniej od Kota terytorialny i o wiele bardziej uspołeczniony i towarzyski, więc nie będzie mu przeszkadzało hostowanie większych posiadów, w przeciwieństwie do Kota, który jest terytorialistą i nienawidzi jak mu się ludzie w większej ilości, a jak jeszcze do w tym osoby mniej zaprzyjaźnione!, plączą po pokoju. Decyzja była jak najbardziej słuszna, a teraz dochodzi jeszcze plus w postaci Diego, którą Igor przygarnia jako Współlokatorkę do pokoju, co powinno nam ogółem zmniejszyć koszty; ale Kot z całym swoim dobytkiem przestaje się mieścić w wyznaczonej mu przestrzeni, co go frustruje niezmiernie. Poza tym rozwinął pewną wizję swojego pokoju, której, bądźmy szczerzy, nie chce mu się wcielać w życie w mieszkaniu, z którego za chwilę będzie się wyprowadzać.
Kot uważa, że skoro już został właścicielem połowy mieszkania, to powinien mieć z tego jakiś profit, a nie tylko siedzieć bezczynnie i czekać aż go spadak po babci trzepnie (zwłaszcza, że mieszkanie po babci się Kotu zwyczajnie NIE.PODOBA). Tak naprawdę sądzi Kot, że kocia Rodzicielka powinna przenieść się do swojej rodzicielki, a kociej babci, która niby jest w dobrym zdowiu, ale mimo wszystko przydałaby się jej pomoc, a dwupokojowe mieszkanie odstąpić Kotu, który mógłby się tam sprowadzić z Igorem (i zapewne Diego) i je wyremontować na swoje potrzeby. Ale jako że matka z babcią nie uważają tego pomysłu za dobry (za to obie bardzo chętnie, z niewyjaśnionych przyczyn, zamieszkałyby z Kotem), to Kot pomyślał, że może chociaż dałoby się jakoś to duże mieszkanie zamienić na dwie kawalerki (czy to metodą zamiany, czy to metodą sprzedaży i kupna). No bo do wszsytkich diabłów! To idiotyczne! Mamy dwa mieszkania (o łącznej powierzchni ok.100m2), mamy 5 pokojów, możliwość, żeby w nich spokojnie i z pięć osób mieszkało bez wchodzenia sobie na głowę, a mieszkają 2! Babka mieszka sama w trzech pokojach, matka mieszka sama w dwóch na które nie do końca ją stać, a z których de facto zajmuje jeden, a Kot płaci za wynajem małego pokoju, tyle co one za całe mieszkanie. Czuje się dziko sfrustrowany. Oczywiście, że wolałbym dalej mieszkać ze swoim Prawie Idealnym Współlokatorem, ale gdyby mógł, to nawet najmniejsza kawalerka, WŁASNA…. Za którą płaciłbym zapewne mniej niż teraz za pokój i byłaby kocia…. KOCIA własna… mógłby ją Kot urządzić po swojemu ze świadomością, że przez najbliższe wiele lat nie będzie musiał się wyprowadzać….
Dlatego zaczął wywierać presję na Rodzicielkę, co by dowiedziała się o możliwość zmiany. A jak nie w ten sposób… to, well, coś się wymyśli.
– Schudnąć jeszcze ok. 9-10 kg. W tym celu z powrotem wrócił na uprawianą wcześniej dietę i jest umiarkowanie szczęśliwy i ponownie bezalkoholowy.
– Skraść pocałunek jednemu uroczemu chłopcu. W myśl zasady, że jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.

Na koniec chciałby Kot życzyć wszystkim szampańskiej zabawy na Sylwestra i oby 2011 był bardziej udany od 2010.

* AMAZING. Kot by się w życiu o taką stałość i konsekwencję nie podejrzewał.”

Taką oto notkę napisał Kot wczoraj, ale nie zdążył jej opublikować.
Po napisaniu jej udał się w biegu na spotkanie z Rodzicielka. Było cudownie. Godzina spędzona na tarzaniu się w kurzu przy okazji sprzątania schowka po ojcu, a następnie noworoczna kłótnia zakończona szantażem. Rodzicielka i Babka odgrażają się, że przestaną zapewniać Kotu pomoc finansowo-żywieniową. Uważają, że Kot powinien w trybie natychmiastowym przeprowadzić się do którejś z nich. Ponadto matka powiedziała, że nie zamierza się nigdzie wynosić, bo ma już 56 lat, mieszka w tym mieszkaniu całe swoje dorosłe życie i nie może zmienić numeru telefonu. Kot w zamian stwierdził, że choćby miau znowu rzucić studia iść na drugi etat, choćby miau sprzedawać siebie, nie wróci do mieszkania z rodziną. A jeśli trzeba będzie, to o swoje pół mieszkania pójdzie się sądzić.

Tak więc, yeah, Happy Fucking New Year!

PS. Sylwester w Ampli był niewątpliwie najbardziej udanym Sylwestrem w moim dorosłym życiu. Co nie zmienia faktu, że de facto był…. dość nudny.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.01.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania 2010 została wyłączona) Posted in Frustracje, Imprezy, rodzina, życie kota Tagi: , , , , , , , , , , ,

UWAGA! Poniższy wpis zawiera solidną ilość narzekania.

Z cała mocą Kot stwierdza, że to nie jest listopad, tylko jakiś koszmar. Kot znajduje się właśnie w pociągu do Łodzi. Jako że jest to interregio, jest w nim cholernie zimno, więc Kot siedzi zawinięty w zimowy szaliczek, czapeczkę i swój, niedawno zanabyty, jesienny płaszczyk. Siedzi sobie z Walerianem na kolanach i przed chwilą ryczał jak z bóbr z powodu… tak właściwie bez powodu, tudzież z powodu całokształtu. Ma szczerą i głęboko nadzieję, że Piękne Miasto Uć, które zamierza wizytować przez najbliższą dobę, będzie w stanie nieco ukoić koci ból istnienia.
Koci ból istnienia, który tak naprawdę jest gópi i irracjonalny*. Bo przecież to jest gópie i irracjonalne, żeby człowieku, tudzież kotu Weltschmerz włączał się automatycznie wraz z przestawieniem zegarków na czas zimowy! A jednak! Jeszcze w zeszły piątkowy poranek Kot był stworzeniem całkiem szczęśliwym. Niewątpliwie mężczyzna płci przeciwnej śpiący obok zwiększał znacząco kocią szczęśliwość, jednak bez niego też nie było Kotu źle. So WTF has changed? Cóż takiego się stało, że już dwa dni później, w niedzielę, Kot pałał nienawiścią do świata i chęcią zwinięcia się w kłębek i przespania najbliższych co najmniej 4miesięcy? Odpowiedź inna niż „miesiąc kalendarzowy” nie istnieje, a odpowiedź „miesiąc kalendarzowy” wywołuje na twarzach co logiczniej myślących osób pobłażliwy, ironiczny uśmieszek. A jednak! Zaczął się listopad i Kot zupełnie sobie ze sobą nie radzi. Rano praktycznie nie jest w stanie się podnieść z łóżka, w związku z czym wiecznie nie ogarnia, nie zdanża**, zasypia. Konieczna obecność na zajęciach wywołuje w Kotu odruch wymiotny, a obecność w pracy chęć rzucenia się pod najbliższy pociąg na centralnym po wyjściu z owej. Nic się Kotu nie chce, jest mu wiecznie zimno, wiecznie śpiąco i mokro w oczach. Jest wiecznie niezadowolony, wszystko go irytuje i ma ochotę krzyczeć i rzucać się na ludzi. Bo są. Kot wie, że nie powinien, że takie zachowanie jest dziecinne i nieracjonalne, ale nic nie jest w stanie na to poradzić, a im bardziej próbuje, tym bardziej się frustruje.
Znajomi patrzą na Kota krzywo, że nie chce iść na imprezę, koncert, że nie przychodzi na planszówki, ale nic to. Jedną z rzeczy, których się nauczył rok temu to to, że przymusowy kontakt z ludźmi jest na smuty wyjątkowo niewskazany i kończy się opłakanie.*** Dlatego Kot zamyka się w sobie, zwija w kącie w kłębek i koncentruje tylko i wyłącznie na sobie, na tym na co w danej chwili ma ochotę. Bo jeśli Kot się skutecznie sobą zajmie, wtedy smut chwilowo przechodzi. W związku z czym, Kot jest już prawie całkiem umeblowany. Do pokoju brakuje Kotu tylko pościeli (ZIELONEJ SATYNOWEJ!), kilku drobiazgów do łazienki i kuchni, no i trzeba by w końcu wykładzinę w przedpokoju położyć. Anyway, mieszkanko robi się coraz bardziej przytulne. Również koci komputer stacjonarny został wyznaczony do odstrzału tej jesieni. Kot zbiera nowe części i do końca roku niewątpliwie wymiana zostanie zakończona. Kot od czerwca ma nową wypasioną płytę główną, w zeszłym miesiącu kupił mru i mrau grafikę. Jutro odbiera w Łodzi głośniki. Zasilacz (modularny!) ma zaklepany u kumpla, który sprowadza sprzęt z hurtowni po niższych cenach. Jeszcze tylko procka upolować i będzie z głowy. Bo RAM to najmniej upierdliwy nabytek. Także Kota Kot zmienia. Tak, nadal udaje, że może wyglądać jak kobieta. Co by wrażenie pogłębić udał się nawet do fryzjera i zanabył nowe okulary (nie, nie u fryzjera). Przeszedł również na dietę i zrobił sobie 8 kilo Kota mniej (and still going down!). Co byłoby zupełnie super i och i ach, gdyby nie wiązało się z odkryciem, że Kot praktycznie nie ma garderoby na zmniejszonego Kota (i mamy tu na myśli OFC ubrania, a nie pomieszczenie). Nagle spódnice z Kota spadają, w spodniach wygląda Kot jakby włożył na siebie jakiś niekształtny worek, a z 4 staników zakupionych w minionym kwartale dwa już mają zdecydowanie za duża miseczkę na Kota, a dwóm udało się przedłużyć przydatność do użycia poprzez skrócenie paska. Niemniej, oznacza to, że Kota, jeśli chce wyglądać minimalnie atrakcyjnie, czekają duuuże zakupy ubraniowe. A czy naprawdę musi wspominać Kot, że ostatnio nie zwiększyły mu się zarobki?
Kończac to marudzenie (i to wcale nie dlatego, że Kotu się tematy do narzekania na skończyły, tylko dlatego, bo Waleriankowa bateria się wyczerpuje), przypomni Kot, że wbrew zdrowemu rozsądkowi święta w ludzkiej świadomości już się zaczęły, co oznacza, że pracowo również Kot ma przerąbane.
Nie pozostaje nic innego, jak czekać końca roku i mieć nadzieję, że w najbliższej przyszłości będą miauy miejsce jakieś przyjemne eventy****, które ochronią Kota przed utratą resztek sanity.

* Bo przeca zdarzają się bóle istnienia całkiem racjonalne…
** It’s not a mistake, it’s just my idiolect!
*** A chciał Kot zauważyć, że w zeszłym roku jesienna depresja była wspomaga dość racjonalnymi i realnymi czynnikami
**** Na przykład więcej piątkowych poranków jak w/w

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 09.11.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania UWAGA! Poniższy wpis zawiera solidną ilość narzekania. została wyłączona) Posted in Frustracje, Wyjazdy Tagi: , , , , ,