Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Wielki Cthulhu

To Kot tak szybko w biegu chciałby się podzielić szczęściem swoim. Nareszcie! Po półrocznych oczekiwaniach, został Kot szczęśliwym posiadaczem nowego komputera stacjonarnego. Dlaczego po półrocznych oczekiwaniach? Bo tyle czasu zabrało Kotu kompletowanie części. Niemniej teraz ma zaszczyt Kot przedstawić:

WIELKI CTHULHU!

Wielki Cthulhu składa się z:

– Intel Core 2 Duo E8400
– nVidia GeForce 9800GT green edition wyposażona m.in. w technologię CUDA
– 4 GB RAM DDR3 (Patriota)
– Zasilacz modularny (koniec z niepotrzebnie zwisającymi kabelkami!) 700W
– GIGABYTE EP43T-USB3

DVD, oraz trzy dyski twarde, które łącznie nie osiągają 1 tera na wzmaniankowanie praktycznie nie zasługują.

I tak, Kot wie, że w momencie, gdy na rynku są już proce, które zgrabnie udają, że mają 7 rdzeni, to kocie 2 już nie robią wrażenia, niemniej…. Kot nie jest aż takim geekiem, żeby wywalać setki złotych na technologię, dla której nie znajdzie odpowiedniego zastosowania. Zwłaszcza, że to co złożył (SAM SAMODZIELNIE WYBIERAŁ KAŻDĄ JENDĄ CZĘŚĆ*) do giercowania mu absolutnie wystarczy.

W związku z czym uprasza się o poifnormowanie bliskich o kociej śmierci przez zasiedzenie przed kompem i zapomnienie o wzselkich czynnościach fizjologicznych, jeśli Kot przez najbliższy tydzień nie da jakiegokolwiek przejawu aktywności pozakomputerowej.

* Aczkolwiek konsultacje z Zapolem dały Kotu wiedzę niezbędą do podejmowania tak ważkich decyzji.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 08.12.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania Wielki Cthulhu została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , ,

UWAGA! Poniższy wpis zawiera solidną ilość narzekania.

Z cała mocą Kot stwierdza, że to nie jest listopad, tylko jakiś koszmar. Kot znajduje się właśnie w pociągu do Łodzi. Jako że jest to interregio, jest w nim cholernie zimno, więc Kot siedzi zawinięty w zimowy szaliczek, czapeczkę i swój, niedawno zanabyty, jesienny płaszczyk. Siedzi sobie z Walerianem na kolanach i przed chwilą ryczał jak z bóbr z powodu… tak właściwie bez powodu, tudzież z powodu całokształtu. Ma szczerą i głęboko nadzieję, że Piękne Miasto Uć, które zamierza wizytować przez najbliższą dobę, będzie w stanie nieco ukoić koci ból istnienia.
Koci ból istnienia, który tak naprawdę jest gópi i irracjonalny*. Bo przecież to jest gópie i irracjonalne, żeby człowieku, tudzież kotu Weltschmerz włączał się automatycznie wraz z przestawieniem zegarków na czas zimowy! A jednak! Jeszcze w zeszły piątkowy poranek Kot był stworzeniem całkiem szczęśliwym. Niewątpliwie mężczyzna płci przeciwnej śpiący obok zwiększał znacząco kocią szczęśliwość, jednak bez niego też nie było Kotu źle. So WTF has changed? Cóż takiego się stało, że już dwa dni później, w niedzielę, Kot pałał nienawiścią do świata i chęcią zwinięcia się w kłębek i przespania najbliższych co najmniej 4miesięcy? Odpowiedź inna niż „miesiąc kalendarzowy” nie istnieje, a odpowiedź „miesiąc kalendarzowy” wywołuje na twarzach co logiczniej myślących osób pobłażliwy, ironiczny uśmieszek. A jednak! Zaczął się listopad i Kot zupełnie sobie ze sobą nie radzi. Rano praktycznie nie jest w stanie się podnieść z łóżka, w związku z czym wiecznie nie ogarnia, nie zdanża**, zasypia. Konieczna obecność na zajęciach wywołuje w Kotu odruch wymiotny, a obecność w pracy chęć rzucenia się pod najbliższy pociąg na centralnym po wyjściu z owej. Nic się Kotu nie chce, jest mu wiecznie zimno, wiecznie śpiąco i mokro w oczach. Jest wiecznie niezadowolony, wszystko go irytuje i ma ochotę krzyczeć i rzucać się na ludzi. Bo są. Kot wie, że nie powinien, że takie zachowanie jest dziecinne i nieracjonalne, ale nic nie jest w stanie na to poradzić, a im bardziej próbuje, tym bardziej się frustruje.
Znajomi patrzą na Kota krzywo, że nie chce iść na imprezę, koncert, że nie przychodzi na planszówki, ale nic to. Jedną z rzeczy, których się nauczył rok temu to to, że przymusowy kontakt z ludźmi jest na smuty wyjątkowo niewskazany i kończy się opłakanie.*** Dlatego Kot zamyka się w sobie, zwija w kącie w kłębek i koncentruje tylko i wyłącznie na sobie, na tym na co w danej chwili ma ochotę. Bo jeśli Kot się skutecznie sobą zajmie, wtedy smut chwilowo przechodzi. W związku z czym, Kot jest już prawie całkiem umeblowany. Do pokoju brakuje Kotu tylko pościeli (ZIELONEJ SATYNOWEJ!), kilku drobiazgów do łazienki i kuchni, no i trzeba by w końcu wykładzinę w przedpokoju położyć. Anyway, mieszkanko robi się coraz bardziej przytulne. Również koci komputer stacjonarny został wyznaczony do odstrzału tej jesieni. Kot zbiera nowe części i do końca roku niewątpliwie wymiana zostanie zakończona. Kot od czerwca ma nową wypasioną płytę główną, w zeszłym miesiącu kupił mru i mrau grafikę. Jutro odbiera w Łodzi głośniki. Zasilacz (modularny!) ma zaklepany u kumpla, który sprowadza sprzęt z hurtowni po niższych cenach. Jeszcze tylko procka upolować i będzie z głowy. Bo RAM to najmniej upierdliwy nabytek. Także Kota Kot zmienia. Tak, nadal udaje, że może wyglądać jak kobieta. Co by wrażenie pogłębić udał się nawet do fryzjera i zanabył nowe okulary (nie, nie u fryzjera). Przeszedł również na dietę i zrobił sobie 8 kilo Kota mniej (and still going down!). Co byłoby zupełnie super i och i ach, gdyby nie wiązało się z odkryciem, że Kot praktycznie nie ma garderoby na zmniejszonego Kota (i mamy tu na myśli OFC ubrania, a nie pomieszczenie). Nagle spódnice z Kota spadają, w spodniach wygląda Kot jakby włożył na siebie jakiś niekształtny worek, a z 4 staników zakupionych w minionym kwartale dwa już mają zdecydowanie za duża miseczkę na Kota, a dwóm udało się przedłużyć przydatność do użycia poprzez skrócenie paska. Niemniej, oznacza to, że Kota, jeśli chce wyglądać minimalnie atrakcyjnie, czekają duuuże zakupy ubraniowe. A czy naprawdę musi wspominać Kot, że ostatnio nie zwiększyły mu się zarobki?
Kończac to marudzenie (i to wcale nie dlatego, że Kotu się tematy do narzekania na skończyły, tylko dlatego, bo Waleriankowa bateria się wyczerpuje), przypomni Kot, że wbrew zdrowemu rozsądkowi święta w ludzkiej świadomości już się zaczęły, co oznacza, że pracowo również Kot ma przerąbane.
Nie pozostaje nic innego, jak czekać końca roku i mieć nadzieję, że w najbliższej przyszłości będą miauy miejsce jakieś przyjemne eventy****, które ochronią Kota przed utratą resztek sanity.

* Bo przeca zdarzają się bóle istnienia całkiem racjonalne…
** It’s not a mistake, it’s just my idiolect!
*** A chciał Kot zauważyć, że w zeszłym roku jesienna depresja była wspomaga dość racjonalnymi i realnymi czynnikami
**** Na przykład więcej piątkowych poranków jak w/w

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 09.11.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania UWAGA! Poniższy wpis zawiera solidną ilość narzekania. została wyłączona) Posted in Frustracje, Wyjazdy Tagi: , , , , ,

„It doesn’t work? Did yout try to turn it off and on again?”

Dzisiejszy dzień jest piękny z kilku powodów.

Po pierwsze, w przeciwieństwie do dnia wczorajszego, Kot obudził się na własnym materacu bez okrutnego kaca i dziur w pamięci.

Po drugie, kocie plany na wieczór spontanicznie wyewoluowały z oglądania serialu w kierunku bardziej socjalnym, po raz kolejny udowadniając, że myślenie życzeniowe skutkuje.

Po trzecie, bo Kot udowodnił sobie, że wbrew pozorom jest ogarniętym i samodzielnym Kotem. Do niedawna Kot miał opracowaną niezwykle skuteczną metodę naprawiania wszelkich usterek w swoich komputerach, mianowicie wybierał Kot stosowny numer z listy kontaktowej, po czym po uzyskaniu połączenia miauczał przeraźliwie: „FIIIIIIIXX! NIE DZIAAAAŁAAAA!!!”. Z przyczyn oczywistych niniejsza metoda naprawcza stała się dla Kota niedostępna. W związku z czym, musiał Kot nauczyć radzić sobie sam, a innych znajomych informatyków wykorzystywać tylko w ostateczności. Tak więc, kiedy około półroczny DVDek odmówił współpracy, rozkręcał go Ygrek, kiedy Walerian w zeszłym tygodniu spontanicznie odmówił włączenia się, spaloną płytę główną zdiagnozował Zapol, ale gdy dwa miesiące wcześniej, Kot niechcący odinstalował (również na Walerianie) Bardzo Ważny Składnik Systemu Windows i konieczna była reinstalacja Windozy, Kot radził sobie sam. Nowego DVDika, również, montował sobie sam. Sam sprawdzał, co właściwie za sprzęt w kocim Nienazwanymniewypowiedzianymprawdawnymźle siedzi. A także sam montował świeżo wypożyczony dysk twardy. I oczywiście, Wszechświat nie byłby Wszechświatem, gdyby po zamontowaniu nowego dysku system zabootowałby się prawidłowo. Kot wypowiedział kilka słów wybitnie niecenzuralnych, zdusił w sobie pragnienie telefonicznej konsultacji informatycznej i… zaczął myśleć. 5 minut później, po drobnej zmianie ustawień w biosie, wszystko działało, a Kot napęczniały z dumy usiadł i w spokoju dokończył poranną kawę.

Szkoda jedynie, że gotowanie nie idzie Kotu równie dobrze… 😉

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 13.06.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania „It doesn’t work? Did yout try to turn it off and on again?” została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , , , ,

ZŁA elektronika

Dzień dobry. Nadeszła ta straszna pora, kiedy Kot wyładuje swoje pół tony frustracji w Internet.

Ostatnimi czasy wiele różnych… rzeczy… robi Kotu dobrze. Niestety, jest równie dużo tych, które robią Kotu źle. A na pierwszy plan wysuwa się wszystko, co ma związek z elektroniką, elektryką i multimediami.
Na przykład tramwaje. We wtorek rano Kot, po mniej więcej trzech godzinach snu wynikłych z oglądania Battlestar Galactica przez pół nocy, wyruszył do pracy. Wsiadł sobie radośnie na przystanku w trwamwaj marki 9 mający zawieźć Kota do centrum. Tramwaj przejechał kawałek pomiędzy Kładką a Rondem Wiatraczna, po czym zamiast grzecznie skręcić w Waszyngtona, pojechał sobie radośnie Grochowską. Szczęśliwie, Kot nie był zbyt zajęty walką z własnym telefonem, żeby to zauważyć, więc zdążył wysiąść i podreptać na przystanek waszyngtonowski, gdzie zaległ na najbliższy prawie kwadrans. W czasie twego kwadransu doszły do Kota szepty międzyludzkie o zerwanej linii. Hmmm… Kot miau być w pracy o 10. Tymczasem o 9:59 nieziemsko wkurwiony i zmarznięty wciąż sterczał na przystanku. Szczęśliwie, kocia zwierzchniczka również podróżuje tą samą trasą, a że próbowała dojechać do pracy przed Kotem, z łatwością uwierzyła w kocie wytłumaczenia. Co nie zmienia faktu, że spóźnił się Kot prawie godzinę i nie miau szans na zjedzenie śniadania. Ponadto musiał za podróż zapłacić. Gdyż okazało się, że linia faktycznie jest zerwana, tramwaje nie będą jeździć jeszcze przez dłuższy czas, wobec czego Kot musiał jechać jednym z prywatnych busików, który żółwił się niemiłosiernie. Dobrze chociaż, że było w nim ciepło i miejsce siedzące.
Wspomniał Kot w poprzednim paragrafie, że walczył z własnym telefonem. A dokładniej z wbudowanym odtwarzaczem MP3. A dokładniej z kartą pamięci, z którą walczy od momentu jej dostarczenia. Bo o tym, że dostarczanie trwało i trwało, i trwało nawet nie warto wspominać. Kiedy już doszła (micro SD, 8 GB z adapterem do SD), Kot wsadził* ją do komputera i okazało się, że… nie działa. To znaczy Nienazwaneniewypowiedzianepradawnezło widzi ją i instaluje nawet jakieś sterowniki, ale ni chuja nie chce jej otworzyć. Zdenerował się Kot z deka. Popróbował raz, drugi, trzeci, dziesiąty, porzucał przedmiotami, prawie że napisał wielce obraźliwego mejla do kontrahenta. W końcu prawie że się poddał i popłakał, ale go natchnęło. Uświadomił sobie, że Igor ostatnio pokazywał Kotu, że koci Walerian posiada wbudowany czytnik SD. Kot wsadził kartę w Waleriana** i… zadziałała. W zwiazku z czym resztę wieczoru spędził Kot przenosząc MP-trójki z Nienazwanegoniewypowiedzianegopradawnegozła na Waleriana za pomocą Pendrajwa, a potem z Waleriana na kartę. Upierdliwe niewypodzianie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że kiedy następnego dnia Kot wsadził kartę do telefonu, to niby owszem, niby telefon ją widzi i czyta, ale odtwarzacz MP3 nie chce działać, ni chu-chu…
Kot problem z kartą i MP3 próbuje rozwiązać do dzisiaj, a w międzyczasie rozwiązął swój problem z brakiem internetu. To znaczy, prawie rozwiązał. Kocim problem jest brak netu równocześnie na dwóch komputerach. Kot myślał, że wystarczy kupić switcha (bo tak Kotu Y sugerował), tymczasem Zapol uświadomił Kotu, że na neozdradę to nie zadziała. Kot się z deka zdenerwował, postanowił kupić kabelek sieciowy i załatwić sobie któregoś z kochanych informatyków, jednak ciągły brak netu na Walerianie*** doprowadzał Kota do szału. Kot postanowił swój poblem rozwiązać. Dzięki adapterowi USB/IDE (który o dziwo działa bez problemów) skrzywdził Walerian neozdradą. I wszystko byłoby piękne, gdyby nie to, że teraz Kot milion razy dziennie przenosi modem neozdradowy z miejsca na miesca, a co gorsza Nienazwaneniewypowiedzianepradawnezło przestaje być z neozdradą kompatybilne. Neozdrada się na nim rozłącza średno co pół minuty i doprowadza Kota do szału.
Jedyne, co Kota pociesza, to że może teraz sobie spokojnie leżeć na swoim wielgachnym wyrku, oglądać 5 (słabawy) sezon Queer As Folk, popijać Desperadosa i pisać notkę na bloga.
Prawie że pełnia szczęścia.

* Najpierw doszła, potem wsadził?
** Tak. Głodnemu seks na myśli.
*** Bo w kocim otoczeniu jest z 10 sieci bezprzewodowych. WSZYSTKIE perfekcyjnie zabezpiczone.

PS. Ciąg dalszy wyrzucania frustracji nastąpi.****

**** Jak tylko te Desperadosy wyparuję z deka z Kota i Kot przestanie widzieć podwójnie klawiature.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 14.01.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania ZŁA elektronika została wyłączona) Posted in Frustracje, życie kota Tagi: , , , , , , ,

GUS

Kot po raz bilionowy cieszy się, że nie jest typową niewiastą. Tym razem jednak ze względów finansowych. I nie chodzi tu Kotu bynajmniej o to, że z racji kociego uroku osobistego nie musi płacić za jedzenie/trunki w pubie/wejściówki/bilety do kina/etc (wręcz przeciwnie, taki stan rzeczy czyniłby z Kota niewiastę w 100% przeciętną), a o… części komputerowe.

Jego Posępność Walerian I domaga się doisntalowania kilku drobiazgów. W tym celu potrzebne jest podłączenie do niego czytnika płyt. Jako że Kot nie ma DVD na USB uznał, że najwyższa pora zaopatrzyć się w przejściówkę USB/IDE. Kot spokojnie sprawdził sobie ceny na allegro, po czym uznał, że zanim zamówi tam, przejdzie się na giełdę komputerową i porówna ceny. A nuż wielkiej różnicy nie będzie, a zaoszczędzi się na czasie. Pełen optymizmu pojechał pod GUS i zaczął tour de sklep. Rychło okazało się, że cenowo allegro jest bezkonkurencyjne, więc postanowił Kot wrócić do domku. Po drodze odwiedzając jeszcze sklep czy dwa.
I tu dochodzimy do sedna.
Kot przekroczył próg kolejnego sklepu i zapytał o najprostszą przejściówkę USB/IDE. Rozentuzjazmowany Czarujący Pan Sprzedawca powiedział, że tak, że oczywiście, że jest i pokazał Kotu urządzenie kosztujące coś pod stówę, faktycznie przejściówka – USB/IDE/SATA – bardzo dobra, Kot widział taką u któregoś z zaprzyjaźnionych informatyków. Kot spojrzał na Pana Sprzedawcę zbalazowanym wzrokiem, uprzejmie podziękował i zapytał czy nie ma prostszych, tańszych. Pan Czarujący nie zamierzał się poddać, zaczął kwieciście Kotu tłumaczyć, że przejściówka, którą Kot trzyma w ręku jest absolutnie najlepsza na rynku, Kot będzie mógł do niej dosłownie wszystko podłączyć, poza tym cena jest wyjątkowo okazyjna i tańszej Kot nie znajdzie. Lekko poirtowany Kot grzecznie wytłumaczył Panu, że nie chce wcale podłączać wszystkiego, tylko zorgruchotane DVD. Do netbooka. Raz na pół roku i nie potrzebuje tego cudu techniki, poza tym tańsze, owszem, bywają i właśnie udaje się takowe zanabyć.

Kota w sumie całe zdarzenie bardziej rozśmieszyło niż poirytowało. Dopiero później, stojąc na przystanku, czytając „Dead Until Dark”, zreflektował się (Kot), iż gdyby był typową białogłową, to najpewniej poleciałby na słodkie słówka Pana Sprzedawcy i kupił towar nie do końca zgodny z zapotrzebowaniem przepłacając do tego…

…chociaż nie. Gdyby Kot był typową białogłową najpewniej w ogóle by nie wiedział co to jest adapter USB/IDE, a nawet gdyby przpadkiem jakaś idea mu świtała, to i tak nie poszedł by kupować owego przyrządu sam, tylko wysłał kompetentnego, oddanego samca.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 30.11.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania GUS została wyłączona) Posted in zakupy, życie kota Tagi: , , , , ,