Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Z dedykacją

And now for sth (not so) completely different…

[Tak, Kot wie, że powinien zajmować się czymś ciut innym, ale już jest strasznie zmęczony, a pisanie notki, nawet najkrótszej jest znacznie przyjemniejsze nż przyswajanie wiedzy na temat e-learningu.

So…]

W ramach bycia Kotem konswekwentym i niełączenia życia prywatnego z pracą, Kot organizuje u siebie posiadówę pod hasłem „Jest środa – idealny dzień na degustację Cytrynówki”. W zasadzie miał tylko zaprosić dwoje znajomych z pracy, którym zaproszenie obiecywał od stuleci, ale nagle spontanicznie zaprosił jeszcze tego i tamtego, rozważa zaproszenie jeszcze dwóch osób, spodziewa się też dwojga byłych współpracowników; sobotę spędził u Łobuza*; co więcej temu ostatniemu całkiem poważnie zaproponował wprowadzenie się, jeśli faktycznie czarny scenariusz wypieprzania go z mieszkania wejdzie w życie….
Taaa…. Kocie – w tym życiu nie dostaniesz tytułu Miss Konsekwencji. W następnym też nie. Ani w żadnym z pozostałych sześciu.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 19.04.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Z dedykacją została wyłączona) Posted in Imprezy, życie kota Tagi: , , , ,

A może by tak pierdolnąć to wszystko i uciec w Bieszczady?

Tak właśnie Kot uczyni. Jako że, wbrew pozorom, nie potrafi długo siedzieć i użalać się nad własnym nieszczęściem, tylko jak już się wypłacze, dół przemienia się w przemożną chęć do działania i dokonywania zmian w życiu.
Od kilku lat rozmaici mężczyźni obiecywali Kotu, że Kota w upragnione góry zabiorą. I wszyscy, jak jeden mąż, nie dotrzymywali słowa. Kot się w koncu zdenerwował. Prawie że umarł z zazdrości czytając i oglądając zdjęcia z gorskich wojaży Luki. Ostatecznie uznał, że sam przecież też moje pojechać, pieniądze posiada (powiedzmy), a sam będzie się bawił fantastycznie, będzie dużo chodzić i robić piękne zdjęcia.
A że okres w życiu Kota na prawie wszystkich frontach kiepski, Kot ucieka. Miau uciekać już na Wielkanoc, ale pensja za marzec okazała się tak żałosna, że nie stać go nawet na wyjazd, którego koszty zamknęłyby w 200-250 złotych. I to tylko gdyby Kot byłby bardzo rozrzutny. Ucieknie więc Kot trochę później, ale za to piękniej. Rezerwacji już Kot dokonał, za chwilę będzie musiał ją finansowo potwierdzić. Ironicznie, opiekę nad Rudą Cholerą (znaczy się moim ukochanym maleństwem) zapewni najpawdopodobniej główny motywator kociej ucieczki. A Kot ucieknie… jeśli będzie wystarczająco pięknie, to może naprawdę nie wróci?

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 31.03.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania A może by tak pierdolnąć to wszystko i uciec w Bieszczady? została wyłączona) Posted in Wyjazdy Tagi: , , , , ,

Hold me tight

Proste przyjemności – zwijanie się w kłębek na D. po planszówkach, które przerodziły się w drink-party; siedzenie mu na kolanach w autobusie powrotnym. Drapanie po plecach przez Współlokatora. Przytulanie do J. w trakcie oglądania nowego odcinka Big Bang Theory. Trzymanie Łobuza za łapkę; budzenie się przytuloną do niego; mizianie po nosie. Kotlet obejmujący łapkami za szyję, mruczący w środku nocy. Przytulanie znajomych przy każdej możliwej okazji…
Kot ma w sobie tony niespożytkowanych pokładów ciepła i czułości. Jeśli wkrótce nie znajdzie się ktoś zainteresowany pełnowymiarowym otrzymaniem kocich uczuć, w końcu eksplodują one i rozsadzą Kota. Względnie najpierw Kotlet stanie się klinicznym przykładam kotecka zagłaskanego i ukochanego na śmierć. Już i tak jest tulany, głaskany, całowany, jednym słowem elmirkowany, o wiele częściej niż ustawa przewiduje…

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 13.03.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Hold me tight została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , ,

Są dni, kiedy mówię: dość. Żyję chyba sobie sam na złość.*

Bo są takie dni, kiedy nic się nie udaje, kiedy wszystko irytuje, spada na człowieka, wylewa się, przypala, upada, kiedy konto, portfel, lodówka i barek świecą pustkami, w torebce ostatnie pół paczki papierosów. Są dni kiedy Kot, cały będący nienawiścią, wraca do domu po 9 godzinach w pracy do Współlokatora, który zamiast być oparciem, wysyła negatywne fluidy i przez pół dnia odkąd został bardzo serdecznie (acz dobitnie) poproszony, nie znalazł 10 minut na ogarnięcie kuchni. Są wieczory i noce kiedy przez kilka godzin Kot się miota między łóżkiem, kuchnią a biurkiem, między grą, książką a filmem, paląc papierosa za papierosem, nie wiedząc co ze sobą zrobić, marząc o kieliszku wina i dużej dawce przytulactwa, ale będąc zbyt dumnym (niezależnym, NIE-ZA-LEŻ-NYM!), żeby poprosić o pomoc…
I w taki dzień, telefon dzwoni o drugiej nad ranem, wygrywając charakterystyczną melodię, w taki dzień przyjazny głos mówi w słuchawce: „To ja za chwilę będę”. I wtedy Kotu wraca trochę wiary w ludzi, przypomina sobie Kot, że ma naprawdę fantastycznych przyjaciół….a reszta… a reszta jest mruczeniem…

* „Wciąż bardziej obcy” Lady Pank

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 24.02.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Są dni, kiedy mówię: dość. Żyję chyba sobie sam na złość.* została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , , ,

Gdzie ci mężczyźni?

Ostatnio Kot zaczyna dochodzić do wniosku, że zwiążę się z pierwszym mężczyzną, który nie będzie obrzydliwy, a który będzie miau dość jaj, żeby przyprzeć Kota do ściany/rzucić na łóżko i powiedzieć stanowczo „Jesteś moja!”. I tyle. koniec. Kropka. Żadnych dyskusji, wątpliwości, whatever.
Bo Kot ma serdecznie dość. Aż ma się ochotę zapytać: „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,…?”. Męscy, stanowczy, zdecydowani, ci którzy wiedzą jak chwycić kobietę za (przysłowiowe) włosy i zaciągnąć do swojej (przysłowiowej) jaskini, a nie ci którzy zerkają ukradkiem, uśmiechają się nieśmiało, muskają wargi, trzymają za rękę przez cały wieczór, a potem wycofują się na z góry upatrzone pozycje, nie decydując się na żaden krok naprzód.
O nie, nie nie…. Kot już się dość w swoim życiu za różnymi samcami nalatał i chociaż, brońcie Władcy Kobolu, nie przyszedł mu bynajmniej na stare lata idiotyczny pomysł zgrywania lodowej księżniczki, to dopraszać się o uwagę/zainteresowanie/whatever nie będzie. Zapas inicjatywy na najbliższe długo został wyczerpany. Dostawy spodziewać się po wylevelowaniu. A do następnego levelu brakuje jeszcze sporo expa.

EDIT: Zapomniałby Kot o ilustracji muzycznej*:

* Nie. Nie zamieniam się w Deficyta.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 05.02.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Gdzie ci mężczyźni? została wyłączona) Posted in Frustracje Tagi: ,

Was it curiosity that killed the Cat?

Kot niechybnie dochodzi do wniosku, że na świecie zwyczajnie nie istnieją inni Mężczyźni, niż Muzycy. A związki z Muzykami raz na zawsze zmieniają i wypaczają. Odkąd Kot rozstał się ze swoim pierwszym Basistą, wpadł na równię pochyłą. Dosłownie nie jest w stanie zliczyć, ilu samców, z którymi się spotykał, miało z muzyką coś wspólnego. Nie wspominając już o tych wszystkich na których leciał nieco mniej udanie. Myślałby ktoś, że po tylu latach Kot zmądrzeje, ale nie, bo, prawda, po co? Ledwo skończył romansować z jednym, a już następny śni się Kotu po nocach. Nawet kolega prawnik, pomysłu podrywania którego Kot jeszcze całkiem nie zaniechał, gra na harmonijce i marzy mu się kariera ulicznego grajka w słomianym Włóczykijowskim kapeluszu.

I bądź tu mądry i układaj sobie życie!

Ps. Więc* jednak nie „Curiosity killed the Cat”,
Nie „Men killed the Cat”,
Tylko „Musicians killed the Cat”.

The Cat feels doomed.

* wszyscy wiemy, że nie zaczyna się zdania od „więc”.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 31.01.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Was it curiosity that killed the Cat? została wyłączona) Posted in związki Tagi: , ,

2010

„Nareszcie zbliża się koniec fatalnego miesiąca grudnia, a co za tym idzie, koniec roku 2010. Jak co roku Kot, jak wiele innych ludzi, dokonuje podsumowania minionych 12 miesięcy, gdyż ponieważ albowiem odczuwa masochistyczną potrzebę zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i wszystkim, co osiągnął (albo i nie).
Po głębokim zastanowieniu doszedł do wniosku, że w gruncie rzeczy rok 2010 był rokiem bardzo udanym, wręcz rzekłby Kot rokiem spełnionych marzeń. Co było Kotu niewątpliwie bardzo porzebne po pełnym sprzeczności roku 2009.
Podsumowując:
– Po kilku miesiącach wahań i poszukiwań, na początku marca Kot wyprowadził się na Szmulki, gdzie zajął pokój nie tylko większy od kawałka korytarza na Placu Prostytucji, nie tylko zawierający drzwi, ale również tańszy. Przez pół roku mieszkał z tavernianą znajomą, dopóki ta się nie wyprowadziła pod koniec lipca, zostawiając wolny pokój, który w październiku zaanektował Igor.
– Mieszkanie z Igorem również jest spełnieniem kocich marzeń, gdyż Igor jest Współlokatorem Prawie Idealnym.
– Po mieszkaniu przez pół roku z dwoma przecudnymi kocicami, Kot wreszcie zaadopotował swojego własnego kociaczka, a właściwie swoje własne półdiablę. Zakochał się po uszy. Szczęśliwie ma wrażenie, że z wzajemnością.
– Zaczął Kot się meblować. Nie dość, że stał się posiadaczem własnego łóżka, to jeszcze od byłej współlokatorki odkupił przewspaniały, przewielki regał na książki i filmy. Ponadto zaczął być kotem świadomym – wie już dość dokładnie, jak powinien wyglądać wymarzony koci pokój.
– Poszerzył Kot swoje zbiory. Zarówno książkowe jak i filmowo-giercowe (i po dziś dzień jest przewdzięczny za Wielką 5cioZłotową Wyprzedaż w Electro Worldzie).
– Był Kot Zagranico. A dokładniej w Anglii. Kraju absurdów, ruchu lewostronnego i średniego wieku inicjacji seksualnej – 12 lat. Leciał Kot samolotem. I mu się podobało.
– Był Kot W Pięknym Mieście Uć i utwierdził się w miłości do niego.
– Spłacił Kot większość długów personalnych.
– Dorobił się Kot nowego (wypasionego) komputera, opanował umiejętność samodzielnego reinstalowania systemów. A także umiejętność radzenia sobie ze znaczną częścią problemów, które pojawiały się w trakcie.
– Po powrocie z Anglii schudł Kot 10 kilo.
– Wrócił Kot na studia i tym razem pomyślał Kot, żeby od razu załatwić sobie Indywidualny Tok Nauczania.
– Nauczył się Kot wyglądać jak Kobieta, a czasem nawet zachowywać się jak Kobiet, w myśl idei, że Mężczyźni to tak jednak z definicji raczej na Kobiety lecę a nie na hybrydowe zwierzęta domowe.
– Zmarł Człowiek, Który Spłodził Kota, pozostawiając Kota właścicielem połowy mieszkania.
– Spędził Kot najwspanialsze Święta BN w swoim życiu. Gościł na niezwykle ciepłej i sympatycznej Wigilii w Wyszkowie, zajmował się swoim ukochanym Nowym Komputerem, noc spędził w samczych ramionach, a drugi dzień integrował się ze znajomymi z pracy przy kolorowych trunkach, a następnie cały był mruczeniem na koncercie w Patricku.
– Na Sylwestra wychodzi na PW i ma nadzieję, że wreszcie będzie to Sylwester Udany.
Niestety zaliczył też Kot porażki:
– Tak, spłacił wszystko, co wisiał znajomym, ale nie uwolniło go to od długów, bo wziął kredyt (m.in. na nowe komputery oraz kaucję za mieszkanie).
– Generalnie kocie finanse wyglądają żałośnie, mieszkanie i kredyt pochłaniają większość kociej pensji i na życie niewiele zostaje.
– Człowiek, Który Spłodził Kota, nie tylko zostawił po sobie pół mieszkania, ale także Długi, które, niestety, przechodzą w spadku na Kota.
– Kot schudł 10kg, ale przez ostatnie dwa tygodnie przedświąteczne kiedy jadł fastfoody, tony czekolady i pił morze alkoholu, odrobił 3.
– W kwestiach uczuciowych nie zrobił Kot nawet najmniejszego kroku naprzód w stosunku do Rok Temu. Jest. Kot. Dokładnie. W. Tym. Samym. Miejscu.*
W Nowym Roku zamierza Kot:
– ogarnąć swoje finanse. Zacząć zmniejszać dług, zamiast go powiększać do kosmicznych rozmiarów. A żeby to osiągnąć…
– zmienić coś w kwestii swojej pracy. Po prawie trzech latach pracy w Tej Samej Firmie, na Tym Samym Stanowisku bez żadnych perspektyw rozwoju, czuje się Kot wypalony. Praca niby nie jest ciężka, ale ludzie są durni, a wynagrodzenie jeśli nie ma premii – żałosne. Albercik powiedział, że on w sumie nie wie, co chce w życiu robić zarobkowo. Trochę sobie czasem napisze, czasem brzdąknie w perkusję, niby zaczął studia, ale w sumie nie ma pomysłu na Zawód dla siebie i właściwie to mógłby całe życie przepracować w naszej firmie, gdyby tylko praca na cały etat dawała wynagrodzenie pozwalające się bezstresowo utrzymać. Kot się zasadniczo z Albercikiem zgadza. Na początku stycznia ma zostać ogłoszony nowy system wynagrodzeń i bonifikat. Jeśli okaże się, że nie przyniesie on żadnej poprawy, Kot zacznie szukać Czegoś Innego.
– spróbować usamodzielnić się mieszkaniowo. Jak już Kot pisał, mieszkanie, które wynajmuje jest niczego sobie, ale nie jest idealne. I nawet nie chodzi tylko o finansowy aspekt wynajmu (nie oszukujmy się, płacimy jedną z niższych rynkowych cen za wynajem dwupokojowego mieszkania w Warszawie), ale o… brak przestrzeni. Kot z premedytacją oddał Igoru większy pokój, nie tylko jako przekupstwo, ale przede wszystkim z myślą, że Igor jest o wiele mniej od Kota terytorialny i o wiele bardziej uspołeczniony i towarzyski, więc nie będzie mu przeszkadzało hostowanie większych posiadów, w przeciwieństwie do Kota, który jest terytorialistą i nienawidzi jak mu się ludzie w większej ilości, a jak jeszcze do w tym osoby mniej zaprzyjaźnione!, plączą po pokoju. Decyzja była jak najbardziej słuszna, a teraz dochodzi jeszcze plus w postaci Diego, którą Igor przygarnia jako Współlokatorkę do pokoju, co powinno nam ogółem zmniejszyć koszty; ale Kot z całym swoim dobytkiem przestaje się mieścić w wyznaczonej mu przestrzeni, co go frustruje niezmiernie. Poza tym rozwinął pewną wizję swojego pokoju, której, bądźmy szczerzy, nie chce mu się wcielać w życie w mieszkaniu, z którego za chwilę będzie się wyprowadzać.
Kot uważa, że skoro już został właścicielem połowy mieszkania, to powinien mieć z tego jakiś profit, a nie tylko siedzieć bezczynnie i czekać aż go spadak po babci trzepnie (zwłaszcza, że mieszkanie po babci się Kotu zwyczajnie NIE.PODOBA). Tak naprawdę sądzi Kot, że kocia Rodzicielka powinna przenieść się do swojej rodzicielki, a kociej babci, która niby jest w dobrym zdowiu, ale mimo wszystko przydałaby się jej pomoc, a dwupokojowe mieszkanie odstąpić Kotu, który mógłby się tam sprowadzić z Igorem (i zapewne Diego) i je wyremontować na swoje potrzeby. Ale jako że matka z babcią nie uważają tego pomysłu za dobry (za to obie bardzo chętnie, z niewyjaśnionych przyczyn, zamieszkałyby z Kotem), to Kot pomyślał, że może chociaż dałoby się jakoś to duże mieszkanie zamienić na dwie kawalerki (czy to metodą zamiany, czy to metodą sprzedaży i kupna). No bo do wszsytkich diabłów! To idiotyczne! Mamy dwa mieszkania (o łącznej powierzchni ok.100m2), mamy 5 pokojów, możliwość, żeby w nich spokojnie i z pięć osób mieszkało bez wchodzenia sobie na głowę, a mieszkają 2! Babka mieszka sama w trzech pokojach, matka mieszka sama w dwóch na które nie do końca ją stać, a z których de facto zajmuje jeden, a Kot płaci za wynajem małego pokoju, tyle co one za całe mieszkanie. Czuje się dziko sfrustrowany. Oczywiście, że wolałbym dalej mieszkać ze swoim Prawie Idealnym Współlokatorem, ale gdyby mógł, to nawet najmniejsza kawalerka, WŁASNA…. Za którą płaciłbym zapewne mniej niż teraz za pokój i byłaby kocia…. KOCIA własna… mógłby ją Kot urządzić po swojemu ze świadomością, że przez najbliższe wiele lat nie będzie musiał się wyprowadzać….
Dlatego zaczął wywierać presję na Rodzicielkę, co by dowiedziała się o możliwość zmiany. A jak nie w ten sposób… to, well, coś się wymyśli.
– Schudnąć jeszcze ok. 9-10 kg. W tym celu z powrotem wrócił na uprawianą wcześniej dietę i jest umiarkowanie szczęśliwy i ponownie bezalkoholowy.
– Skraść pocałunek jednemu uroczemu chłopcu. W myśl zasady, że jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.

Na koniec chciałby Kot życzyć wszystkim szampańskiej zabawy na Sylwestra i oby 2011 był bardziej udany od 2010.

* AMAZING. Kot by się w życiu o taką stałość i konsekwencję nie podejrzewał.”

Taką oto notkę napisał Kot wczoraj, ale nie zdążył jej opublikować.
Po napisaniu jej udał się w biegu na spotkanie z Rodzicielka. Było cudownie. Godzina spędzona na tarzaniu się w kurzu przy okazji sprzątania schowka po ojcu, a następnie noworoczna kłótnia zakończona szantażem. Rodzicielka i Babka odgrażają się, że przestaną zapewniać Kotu pomoc finansowo-żywieniową. Uważają, że Kot powinien w trybie natychmiastowym przeprowadzić się do którejś z nich. Ponadto matka powiedziała, że nie zamierza się nigdzie wynosić, bo ma już 56 lat, mieszka w tym mieszkaniu całe swoje dorosłe życie i nie może zmienić numeru telefonu. Kot w zamian stwierdził, że choćby miau znowu rzucić studia iść na drugi etat, choćby miau sprzedawać siebie, nie wróci do mieszkania z rodziną. A jeśli trzeba będzie, to o swoje pół mieszkania pójdzie się sądzić.

Tak więc, yeah, Happy Fucking New Year!

PS. Sylwester w Ampli był niewątpliwie najbardziej udanym Sylwestrem w moim dorosłym życiu. Co nie zmienia faktu, że de facto był…. dość nudny.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.01.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania 2010 została wyłączona) Posted in Frustracje, Imprezy, rodzina, życie kota Tagi: , , , , , , , , , , ,

Oszałamiające wnioski ostatnich kilku dni:

1) Mężczyźni chodzą parami.*

2) Kot ma o wiele więcej szczęścia do samic niż do samców.

3) KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! proszę kurczaka KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ! KOTY CHCĄ NAS ZNISZCZYĆ!**

4) Kot mocno postanowił nauczyć się końcu używać BARDZO WAŻNYCH ŚŁÓW, a mianowicie: „Nie, dziękuję, ja naprawdę nie chcę jeszcze jednego piwa!”

* Jak nieszczęścia, nomen omen.

** o swoich przejściach z czworonogami, Kot kiedyś napisze. Ku przestrodze wszystkich tych, którym kiedyś wpadł do głowy idiotyczny pomysł posiadania takiego potwora na własność…

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 27.04.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania Oszałamiające wnioski ostatnich kilku dni: została wyłączona) Posted in święte prawdy Tagi: , , , ,

Dlaczego ludzkość jest skazana na zagładę i co Kot ma z tym wspólnego? – Historia z morałem.

Kot już się przyzwyczaił, że do klienteli kociej firmy zalicza się cała banda kretynów, dziwaków i wariatów. Większość charakteryzuje się zadawaniem durnych pytań, których treść wybitnie świadczy o tym, że przeciętny Polak ma niższy iloraz inteligencji niż Kot obwód biustu, jednak czasami zdarzają sytuacje wyjątkowe.
Posłuchajcie…
Piątkowe późne popołudnie. Kot spędzał siódmą godzinę w pracy na strasznym kacu, który ciągnął się za Kotem od dnia poprzedniego* i myślał jedynie o tym, żeby jak najszybciej opuścić ów przybytek udręki. Niestety, do końca męczarni wciąż pozostawało jakieś 2,5 godziny, po salonie grasowały niezadowolone Siły Wyższe, a Kot pomimo swego ciężkiego stanu został oddelegowany do obsługi klienta w punkcie info. Siedział sobie więc Kot w owym punkcie i przez większość czasu wpatrywał niezbyt inteligentnym wzrokiem w monitor do czasu, gdy podbiegł do Kota człowiek płci męskiej, wieku młodego, atrakcyjności przeciętnej, ubrany, między innymi, w szalik w czarno-szare pasy. Człowiek spojrzał na Kota przejętym wzrokiem, po czym oznajmił Kotu iż jest… Wysłannikiem z Przyszłości, który cofnął się w czasie, co by Kota odnaleźć i przekazać mu Bardzo Ważną Wiadomość.
– Za chwilę podejdzie tu moja młodsza kopia. Proszę koniecznie z nim porozmawiać. Od tego zależą losy świata – oznajmił człowiek, po czym odbiegł.
Kot metaforycznie podrapał się po głowie ze zdziwienia, po czym wrócił do przerwanych czynności. Nie zdążył nawet przemyśleć, o co właściwie człowiekowi chodziło, kiedy przybiegł następny człowiek, ni w ząb nie podobny do poprzedniego, aczkolwiek miał na sobie ten sam szalik.
– Proszę pani, ja to pani muszę dokładnie wytłumaczyć – odezwał się. – Jak jest linia czasu – he actually drew a line through the Cat’s monitor – to pani jest teraz tutaj, ja pochodzę stąd, a w tym miejscu coś się strasznie spieprzyło. Za chwilę przyjdzie tu moja młodsza kopia. To bardzo ważne, żeby była pani dla niego bardzo miła – po czym koleś, wzrorem swojego poprzednika, odbiegł.
No dobra, Kot smelled the Sense of Adventure i poczuł się zaintrygowany. Miał nadzieję, że za chwilę się wyjaśni, ale… niezupełnie.
Następny człowiek podbiegł do Kota, kiedy Kot akurat obługiwał klientkę. Chociaż zupełnie inny od pozostałych dwóch, dało się go poznać po szaliku. Kot uprzejmie powiedział, że za sekundkę się człowiekiem zajmie, tylko dokończy tłumaczyć jedną rzecz pani. Wtedy zaczęło się robić mniej radośnie. Człowiek zaczął się upierać, że jego sprawa jest super ważna i powinna być rozpatrywana przed wszystkimi innymi. Publicznie ogłosił, że pochodzi z przyszłości, musi przekazać Kotu Bardzo Ważną Wiadomość i Kot go natychmiast ma wysłuchać. Szczęśliwie trafiły się klientki albo z ogromnym poczuciem humoru, albo z ogromną dozą wyrozumiałości, gdyż same zaczęły nalegać, żeby Kot najpierw zajął się chłopakiem. Tłumiąc dużo niecenzuralnych słów, Kot tak właśnie uczynił. Niestety, chłopak nie wniósł nic nowego do sprawy. Powtórzył mniej więcej słowa swoich poprzedników, nalegał, żeby Kot był dla wszystkich uber miły i odbiegł. Kot zajął się panią, po czym policzył do 10. Przygoda Przygodą, ale Kot poczuł się lekko zirytowany takim przeszkadzaniem w pracy. Zresztą, tłumaczył sobie Kot, pewnie to wszystko nie ma nic wspólnego z Przygodą, tylko… no właśnie – z czym? Na flashmoba za mało rozmachu, a Candid Camera chyba nie funkcjonuje w naszym pięknym kraju. Niemniej, rozwiązanie zagadki okazało się jeszcze bardziej banalne i rozczarowywujące.
– Przepraszam, ile ten film kosztuje? – Zapytał Człowiek Z Szalikiem Nr 1, materializując się po kociej lewej stronie.**
– Tyle a tyle – odczytał Kot z metki znajdującej się z tyłu produktu. Zdążył nawet ze zniechęceniem pomyśleć, co to za idiotyczne pytanie na rozpoczęcie rozmowy, biorąc pod uwagę iż wszystki produkty mają ponaklejane metki z tyłu. Koci Sens of Adventure zamilkł zasmucony, a Kot chociaż się uśmiechał promiennie, myślał tylko o tym, żeby ten śmieszny człowiek powiedział w końcu o co mu, do diabła, chodzi.
– Proszę pani, ja prowadzę badania nad podróżami w czasie – oznajmił człowiek. – Za kilka lat wybuchnie straszna epidemia. Ktoś wypuści koszmarnego wirusa, który wybije prawie że całą ludzkość. Zostanę tylko ja i garstka strasznie brzydkich kobiet. Na szczęście, przeprowadziłem badania, te badania wykazały, że tylko pani w całym wszechświecie, ma DNA, które pasuje do mojego i my dwoje będziemy w stanie odtworzyć ludzkość. Dlatego błagam: niech pani wróci ze mną do przyszłości i uratuje ludzkość.
– Przykro mi. Ja się nie rozmnażam. – Odpowiedział Kot uprzejmie i ze stoickim spokojem.
– Pani się nie rozmnaża? – Chłopiec popatrzył na Kota z niedowierzaniem. – Chce pani powiedzieć, że skarze pani całą ludzkość na zagładę?!
– A-ha. – Tym razem radość w głosie Kota była autentyczna.
Chłopiec jeszcze raz popatrzył na Kota zszokowanym wzrokiem, po czym odszedł zawiedziony i zasmucony.
Więcej podróżników w czasie nie odwiedziło Kota ani tamtego popołudnia ani kolejnego, ani żadnego z następnych.
Anyway, drodzy czytelnicy, jeśli za kilka lat ludzkość przestanie istnieć w wyniku strasznej epidemii, po której nigdy nie odrodzi, you know who to blame.
Everyone knows how much the Cat loves the humanity, więc nikogo nie powinno dziwić, że Kot z dumą opowiada historię o tym, jak skazał ludzką rasą na zagładę. Wspaniały finał nie zmienia jednak faktu, że takie a nie inne rozwiązanie zagadki Wysłannika z Przyłości strasznie Kota rozczarowało. Koci Sense of Adventure poczuł się zgwałcony analnie i to bez wazeliny*** All this effort, this absurd, ridiculous yet very lovely story was created only in one purpose – to get laid… So sad. Even sadder considering the huge failure****

* Kochani,witamy ponownie w malkaviańskim kąciku, uczącym nas jak nie żyć. Jeśli jednego dnia macie w planach przeprowadzanie wielkiego, ciężkiego biurka do nowego mieszkania przy pomocy zaledwie jednej pary rąk z samego rana, niewskazane jest siedzenie poprzedzającej nocy do 4 nad ranem, granie w BSG i wypicie 12 Desperadosów w ciągu dnia. Niewskazane, ponieważ może się skończyć obudzeniem się o 9 rano, po niecałych 4 przespanych godzinach, na najgorszym kacu tego roku, bo właśnie zadzwonił domofon, a wy zamiast być przytomnymi, obudzonymi, ubranymi i gotowymi do przeprowadzania, jesteście zaspani, nieprzytomni, macie na sobie jedynie powyciąganą koszulkę, a jedyne o czym marzycie to powrót do łóżka a nie dźwiganie ciężkiego mebla.*****

** Oczywiście, nie zmaterializował się dosłownie, tylko zaszedł niepostrzeżenie zamyślonego Kota, co, biorąc pod uwagę koci stan, nie było ani trochę trudne.

*** Kot definitywnie spędza za dużo czasu z co poniektórymi osobami.

**** No dobra, gdyby ten cały Wysłannik Z Przyszłości był nieco starszy i nieco bardziej wyględny, Kot mógłby się zdecydować na podjęcie (NIEUDANYCH!) prób odrodzenia ludzkiej rasy.******

***** Oczywiście możecie mieć szczęście******* i człowiek, który poświęca swój cenny czas na dźwiganie waszych mebli zamiast was opieprzyć od góry do dołu za lekkomyślne podejście do sprawy, może wam przynieść do łóżka wielgachną kawę i pogłaskać po niemądrej główce, ale nie liczcie na to za bardzo.

****** Przy okazji możemy dopisać wstęp do malkaviańskiego poradnika, jak nie należy podrywać.
Well, po pierwsze, podryw na propozycję rozmnażania to nie najlepszy pomysł. Zawsze istnieje ryzyko, że dana jednostka żeńska, którą sobie upatrzyłeś, należy do tej mniejszości, która nie ślini się na widok różowych miniaturowych ubranek, słoników oraz grzechotek, wręcz przeciwnie idea wypuszczania czegoś małego i rozwrzeszczanego z własnej pochwy wydaje się jej mocno obrzydliwa ergo sama sugestia rozmnażania natychmiast ją odstraszy, niezależnie od atrakcyjności modelu proponującego owo rozmnażanie.
I tu przechodzimy do kociego wniosku, że wbrew popularnej teorii wysuniętej przez zaprzyjaźnionych samców, głoszącej, że nieważne, jak wyglądasz, ważne jaki masz bajer, aparycja i chemia pierwszego wrażenia SIĘ LICZĄ! Kot musi jeszcze swoją teorię przedłożyć w szerszym gronie, niemniej jest święcie przekonany, że o wiele większe szanse na numerek ma samiec w typie danej niewiasty, który po prostu podejdzie i spyta: „Wanna fuck?”, niż mniej atrakcyjny egzemplarz z wymyślnym bajerem. At least it’s how the Cat works. And what would make the world a simpler place to live.

******* Like the Cat.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 16.03.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania Dlaczego ludzkość jest skazana na zagładę i co Kot ma z tym wspólnego? – Historia z morałem. została wyłączona) Posted in praca, życie kota Tagi: , , ,

Czy statystyka może kłamie?

Kocia Najcudowniejsza Szefowa wpadła ostatnio do pracy i podzieliła się zatrważającą informacją. Otóż wyczytała
gdzieś, że według ostatnich statystyk w Warszawie na jednego mężczyznę przypadają cztery kobiety*. Kota owa informacja zmroziła. Jak każda osoba spędzająca dużą ilość czasu na Politechnice, miał dokładnie odwrotne odczucia. Rozglądał się po swoim otoczeniu i widział mężczyzn płci przeciwnej. Fakt, że większość nie szczególnie interesującą, still mężczyzn.
Tymczasem po usłyszeniu statystyk Kot wreszcie zrozumiał, dlaczego ciągle trafia na modele wadliwe i wybrakowane. Ci dobrzy mężczyźni zostali już dawno wyslekcjonowani przez co drapieżniejsze samice, które potem dotarły do statystyk i uznały, że skoro już jakimś cudem pokonały te trzy statystyczne rywalki, to teraz zdobytego samca będą trzymać mocno i nie puszczą. A najlepiej ukryją przed światem i konkurencją. O!
Szefowa najwyraźniej doszła do podobnego wniosku, bo kazała kobiecym współpracowniczkom jak najszybciej upolować jakiś w miarę satysfakcjonujący egzemplarz i się go trzymać
a) dla własnego dobra
b) żeby nie robić sztucznego tłoku przy pozostałych.

Koty nie ukrywają, że miłość nigdy nie była kocim priorytetem życiowym i chociaż ostatnio wszelkie promiskuityczne zapędy w kocie wygasły i zamieniły w chęć minimalnej przynajmniej stałości, to nie poświęcają na znalezienie samca całej swojej energii, a wręcz zużywają minimalne jej ilości, jak zwykle w swoim życiu polegając na cudach… WRÓĆ! Nie o poszukiwaniach samca wszak miało być!

Chciał się raczej Kot podzielić refleksją, że jak na osobę, która do spraw miłosną/związkowów przywiązuje stosunkowo małą wagę, to zadziwiająco wiele spraw w kocim życiu zależy bez- lub pośrednio od samców. Na ten przykład Kot w życiu wyprowadzał się z domu rodzinnego w sumie cztery razy (znaczy się teraz będzie czwarty) i za każym razem przeprowadzka była w mniejszym lub większym stopniu spowodowana mężczyzną. Poza tym Kot się ogólnie życiowo o wiele lepiej czuje, kiedy ma wokół siebie samca lub perspektywę samca albo chociaż samcze zaintresowanie. Kiedy jakiś mężczyzna okazuje Kotu względy, to Kot promienieje, a kocie ego rośnie**. Nawet jeśli dany samiec absolutnie Kota nie interesuje. Przykłady można by mnożyć i mnożyć.
Niemniej, Kot własna słabość martwi,bo w połączeniu z kocim najgorszym na świecie gustem, tworzy niebezpieczne combo i niechybnie składa ku wnioskowi, że to nie curiosity, tylko men killed the Cat.

Zwłaszcza patrząc na ostatnie kocie poczynania – Sense of Impending Doom is definitely in play.***

* Aczkolwiek koci zaprzyjaźnieni mężczyźni, których Kot chciał wczoraj uszczęśliwić statystykami stwierdzili kategorycznie, że to niemożliwe.
** Tak, to jeszcze możliwe.
*** Dlatego kto zgadnie do czego Kot nawiązuje, zostanie nagrodzony. Serio serio.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 05.03.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania Czy statystyka może kłamie? została wyłączona) Posted in związki, życie kota Tagi: , , , ,