Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Was it curiosity that killed the Cat?

Kot niechybnie dochodzi do wniosku, że na świecie zwyczajnie nie istnieją inni Mężczyźni, niż Muzycy. A związki z Muzykami raz na zawsze zmieniają i wypaczają. Odkąd Kot rozstał się ze swoim pierwszym Basistą, wpadł na równię pochyłą. Dosłownie nie jest w stanie zliczyć, ilu samców, z którymi się spotykał, miało z muzyką coś wspólnego. Nie wspominając już o tych wszystkich na których leciał nieco mniej udanie. Myślałby ktoś, że po tylu latach Kot zmądrzeje, ale nie, bo, prawda, po co? Ledwo skończył romansować z jednym, a już następny śni się Kotu po nocach. Nawet kolega prawnik, pomysłu podrywania którego Kot jeszcze całkiem nie zaniechał, gra na harmonijce i marzy mu się kariera ulicznego grajka w słomianym Włóczykijowskim kapeluszu.

I bądź tu mądry i układaj sobie życie!

Ps. Więc* jednak nie „Curiosity killed the Cat”,
Nie „Men killed the Cat”,
Tylko „Musicians killed the Cat”.

The Cat feels doomed.

* wszyscy wiemy, że nie zaczyna się zdania od „więc”.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 31.01.2011. Komentarzy (Możliwość komentowania Was it curiosity that killed the Cat? została wyłączona) Posted in związki Tagi: , ,

B-E-A-utiful

Kot wie, że Kot milczy. Kot nawet ma usprawiedliwienie. Ale dziś się nie będzie usprawiedliwiać. Dziś chciał Kot powiedzieć, że sobie uświadomił, że nie śni. Że naprawdę mieszka we samodzielnie wynajętym mieszkaniu, z własnymi meblami, rzeczami i (już niedługo) własnym Kotem. Ma zajebistego Właściciela* i najwspanialszego Współlokatora pod słońcem.
Czego chcieć więcej?**

* Koci. Właściciel. Jest. MUZYKIEM. Czy kogoś to dziwi?
** Wyższej pensji i braku długów, ale nad tym Kot pracuje. Powoli.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 08.09.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania B-E-A-utiful została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , , ,

„Chryzantemy złociste w półlitrówce po wiśniówce”

„Zdradziłaś kurwo mnie
Pójdę więc do Oki
Może teraz uda się
Bo ona… lubi takie wyskoki”

Co by upamiętnić wieczór Pod Mosteczkiem. I jak następnym razem nie będzie mi się chciało ruszać gdzieś tyłka, to niech mnie ktoś w niego solidnie kopnie.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 24.07.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania „Chryzantemy złociste w półlitrówce po wiśniówce” została wyłączona) Posted in Imprezy Tagi: , , ,

Happy New Year or sth

Dzień dobry… nazywam się Czesio….

Wróć! Nie ta bajka!

Dzień dobry! Witamy w pierwszym dniu roku 2010. Do końca świata pozostały jeszcze dwa lata… (tak przynajmniej twierdzą Majowie)

A tak minimalnie bardziej poważnie…

Kot wita wszystkich w nowym roku. Z przyjemnością oznajmia, że aczkolwiek obyło się bez fajerwerków (w przenośni), to sylwestrowe fatum zostało minimalnie przełamane. Obyło się bez wielkiego pijaństwa (czymże są 4 Desperadosy i łyczek szampana?) i bez wielkiego kaca (tak, podkreślmy to. Jest 1 stycznia, a Kot po raz pierwszy od lat nie ma kaca). Niestety, obyło się też bez zajebistej zabawy, aczkolwiek było zacnie i sympatycznie. Zasoby ludzkie nie dopisały i grono sylwestrowiczów ograniczało się 7 osób nieszczególnie Kotu bliskich. Siedzieliśmy sobie, popijaliśmy chilloutowo, o północy złożyliśmy sobie życzenia… blah blah blah – taki tam standardzik.

Za to pobudka odbyła się w o wiele bliższych Kotu klimatach. Gospodarz wraz z kumplem o godzinie 11 uznali, że koniecznie muszą coś razem zagrać, w związku z czym zaczęli cały sprzęt grający (w sensie gitary i wzmacniacze) znosić do kuchni. Kiedy Kot się do owej doczłapał został posadzony w fotelu jako widownia i dostał Desperadosa. Chwilę później do kuchni wparowała dziewczyna gospodarza i zrobiła Kotu kawy. Panowie pseudo-muzycy zaczęli już wcześniej od klinika, wobec ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Mimo to Kot poczuł przyjemny posmak kilku poranków z przeszłości, kiedy to zwlekał się koło południa z wyrka, tylko po to, żeby ujrzeć, że impreza trwa dalej i się do niej dołączyć.

Niestety, w tym wypadku nie dołączył na długo, gdyż musiał dotrzeć do domu, ogarnąć się i zaraz będzie gnać do babci na rosołek, a następnie na „Avatara” do kina. Po raz drugi.*

Anyway, wpadł tu na chwilę, żeby powiedzieć, że wystąpił progres i Kot ma nadzieję, że rozpoczęty rok właśnie taki będzie całościowo – progresywny.

* Bo to przecież oczywiste, że kiedy Y i Kot wychodzili w miniony poniedziałek z kina z „Avatara” właśnie, to był to idealny moment dla Nawiasa, żeby do Y zadzwonić i go na „Avatara” zaprosić. Równie oczywistym jest, że Kot i Y rozbawieni całą sytuacją musieli się zgodzić.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 01.01.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania Happy New Year or sth została wyłączona) Posted in Imprezy, życie kota Tagi: , , ,

Musicians ARE sexier than normal people.

W trakcie ostatniego zarzęcińskiego wyjazdu, Kot siedział sobie z Y przy stoliku, popijali radośnie – Kot cytrynówkę, Y herbatkę – i słuchali koncertu. Kiedy przyszła kolej na „Długiego Noża” – jedną z kocich ulubionych piosenek, wykonywanych przez Wyciągniętych – złapała Kota lekka melancholia i zaczął opowiadać Y, jak to absolutnie uwielbia linię basu w tym utworze i że skomponował ją koci były, Jarek, będąc jeszcze basistą Wyciągniętych.
Y popatrzył na Kota uważnie.
– Twój były był basistą Wyciągniętych. Jaś jest basistą Wyciągniętych. Czy mi się wydaje, czy zaczynam dostrzegać pewien schemat?

Wczoraj odbył się ślub Z. i J., o którym obszerniej napiszemy nieco później, modląc się gorliwie, co by żadne z nich nigdy tutaj nie zajrzało. Siedząc sobie w gronie znajomych, wspominaliśmy w jakich okolicznościach poznaliśmy Młodą Parę. Kot Wspomniał, że, spotykając się wtedy z Jarkiem, był na pierwszym koncercie, na który J. przyjechała. Zanim dane było Kotu dokończyć, wtrącił się Bartek.
– Jarek był twoim facetem?
– No tak. – Potwierdziłam.
– Czy ty masz coś do basistów?
Kot potwierdził gorliwie.
– Ona tak ma. – Przytaknęła Najpiękniejsza.

Ano Kot ma. A dwaj panowie na „J” nie byli jedynymi basistami w kocim życiorysie.
Tak więc nawet nie może się Kot uzasadnienie oburzyć, gdy w gronie przyjaciół zaczynają chodzić żarty, że teraz nie pozostaje Kotu nic innego jak tylko czekać aż Wyciągnięci znowu zmienią basistę.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 20.09.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania Musicians ARE sexier than normal people. została wyłączona) Posted in dialogi Tagi: , , ,