Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

„It doesn’t work? Did yout try to turn it off and on again?”

Dzisiejszy dzień jest piękny z kilku powodów.

Po pierwsze, w przeciwieństwie do dnia wczorajszego, Kot obudził się na własnym materacu bez okrutnego kaca i dziur w pamięci.

Po drugie, kocie plany na wieczór spontanicznie wyewoluowały z oglądania serialu w kierunku bardziej socjalnym, po raz kolejny udowadniając, że myślenie życzeniowe skutkuje.

Po trzecie, bo Kot udowodnił sobie, że wbrew pozorom jest ogarniętym i samodzielnym Kotem. Do niedawna Kot miał opracowaną niezwykle skuteczną metodę naprawiania wszelkich usterek w swoich komputerach, mianowicie wybierał Kot stosowny numer z listy kontaktowej, po czym po uzyskaniu połączenia miauczał przeraźliwie: „FIIIIIIIXX! NIE DZIAAAAŁAAAA!!!”. Z przyczyn oczywistych niniejsza metoda naprawcza stała się dla Kota niedostępna. W związku z czym, musiał Kot nauczyć radzić sobie sam, a innych znajomych informatyków wykorzystywać tylko w ostateczności. Tak więc, kiedy około półroczny DVDek odmówił współpracy, rozkręcał go Ygrek, kiedy Walerian w zeszłym tygodniu spontanicznie odmówił włączenia się, spaloną płytę główną zdiagnozował Zapol, ale gdy dwa miesiące wcześniej, Kot niechcący odinstalował (również na Walerianie) Bardzo Ważny Składnik Systemu Windows i konieczna była reinstalacja Windozy, Kot radził sobie sam. Nowego DVDika, również, montował sobie sam. Sam sprawdzał, co właściwie za sprzęt w kocim Nienazwanymniewypowiedzianymprawdawnymźle siedzi. A także sam montował świeżo wypożyczony dysk twardy. I oczywiście, Wszechświat nie byłby Wszechświatem, gdyby po zamontowaniu nowego dysku system zabootowałby się prawidłowo. Kot wypowiedział kilka słów wybitnie niecenzuralnych, zdusił w sobie pragnienie telefonicznej konsultacji informatycznej i… zaczął myśleć. 5 minut później, po drobnej zmianie ustawień w biosie, wszystko działało, a Kot napęczniały z dumy usiadł i w spokoju dokończył poranną kawę.

Szkoda jedynie, że gotowanie nie idzie Kotu równie dobrze… 😉

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 13.06.2010. Komentarzy (Możliwość komentowania „It doesn’t work? Did yout try to turn it off and on again?” została wyłączona) Posted in życie kota Tagi: , , , ,

Jesienne de…

Tak, tak, Kot znowu zapadł w literacki marazm. Or, to be more honest w marazm ogólnie. Kot już dawno, dawno temu (tzn.: pod koniec lipca) stwierdził, że wakacje musi wykorzystać w pełni, wyszumieć się i wybawić, bo od października znowu czeka Kota rutyna studia-praca-dom, studia-praca-dom i Kot nie dość, że nie będzie miał czasu na życie socjalne, to nawet na życie wewnętrzne go (tego czasu) nie starczy. Słowa owe Kot wyrzekł do Samca, który to Samiec gorliwie poparł koci plan intensywnego przeżywania, co więcej obiecał w realizacji planu dopomóc. Dopomaganie było niezwykle skuteczne, aczkolwiek potrwało nieco krócej niż Kot miał nadzieję i zostawiło Kota przygnębionego z mocno nieciekawymi refleksjami na temat kociego życia emocjonalno-seksualnego, ale było-minęło*, it’s time to move on and pretend everything’s just fine. Niemniej, zanim Kot zdążył przynajmniej minimalnie dojść do siebie październik nieubłaganie nastąpił.
Kocie słowa oczywiście się sprawdziły i od kiedy UKKNJA ponownie zagościło w kocim życiu, kocie życie towarzyskie ogranicza się głównie do przechodzenia Baldur’s Gate z Fixxerem na multiplay’u. I tak, Kot zdaje sobie sprawę, że taki obrót spraw to wina tylko i wyłącznie kociego nastawienia, bo gdyby Kotu się chciało nieco bardziej niż się chce, to nic nie stoi na przeszkodzie, co by Kot imprezował choćby i codziennie. Kot jednakże jest stworzeniem leniwym i numer jeden na liście kocich priorytetów zajmuje komfort własny, wobec czego, a raczej wobec faktu, że pobudka następuje codziennie około 7**, a po niej kilka godzin na uczelni na wykładach, które są nudniejsze niż kiedykolwiek***, następnie 8 godzin w pracy i powrót do domu około 22, Kot bezczelnie wypina się na większość składanych mu propozycji integracyjnych.
Brak życia tworzysko-miłosnego rekompensuje sobie Kot wydawaniem pieniędzy zgodnie z maksymą M.Monroe, iż „pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”. Kot na ten przykład uszczęśliwił się laptopem. A w zasadzie netbookiem (tak, tak, w końcu dotarł!!!!!), o takimdokładnie. Jego Posępność Walerian I**** zdecydowanie zalicza się do najlepszych inwestycji w kocim życiu i pozwala Kotu na w miarę bezbolesne przetrwanie nudnych wykładów dzięki przechodzeniu kampanii w HoM&M III. Kot miau zamiar samouszczęśliwić się również statywem do aparatu, jednakże zostało mu to uniemożliwione poprzez cudzouszczęśliwienie Kota przez Y na kocie urodziny. Teraz tylko Kot musi się zmobilizować i udać testowanie sprzętu. Dalsze plany zakupowe Kota obejmują m.in.: ekspres do kawy, gripa do aparatu, dodatkowy dysk twardy do komputera, a także upgrade garderoby.
Kot nadal nałogowo kupuje książki. Czyta, niestety, mniej nałogowo. Za to nałogowo ogląda. Po przebrnięciu przez 5 sezonów „House MD” (i dopisaniu G.House’a do listy idoli/mentorów), przerzucił się Kot na „Queer As Folk (USA)” i zapałał z miejsca miłością dziką. Wobec czego raczej się Kotu nie zdarza ostatnio (i nie zdarzy do czasu obejrzenia ostatniego odcinka 5 sezonu) zaśnięcie przed 3 (AM).
Poza tym dopadła Kota Jesień. Kot się czuje zniechęcony i rozmemłany. Oby do wiosny!

* Fishyzm.
** Przynajmniej w teorii. W praktyce Kot nie zliczy na ile porannych wykładów nie udało mu się dotrzeć, bo przewracał się z boku na bok na materacu.
*** Na przykład fonetyka z chodzącą skamieliną, czyli powtarzanie słów „Oh now” bez przerwy przez 45 minut na 12 różnych intonacji.
**** Takie oto imię dostał koci netbook. Do towarzystwa dla stacjonarnego Nienazwanegoniewypowiedzianegopradawnegozła.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 25.10.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania Jesienne de… została wyłączona) Posted in Frustracje, studia, życie kota Tagi: , , ,

Cat Wars V – the Universe Strikes Back

Tak, Kot wie, że ostatnio zamiast lekkich i zabawnych opisów radosnych wydarzeń z kociego życia, pojawia się coraz więcej przejawów niezadowolenia i frustracji. Kotu jest z tego powodu niezmiernie przykro, ale jak tu się nie frustrować, gdy:

– Okazuje się, że upragnionego dziko przez Kota „Kłamcy 2” (o „Kłamcy 3” nie wspominając) nie ma w żadnym z EMPiKów, możliwość zamówienia istnieje tylko w teorii, a w rzeczywistości zamówienie przez Kota złożone zostało błyskawicznie zaklasyfikowane jako niemożliwe do zrealizowania. Co więcej wspomnianego tytułu nie ma również na Merlinie, Allegro oraz paru innych stronach służących do zakupów przez Internet. No i jak ma to teraz Kot zanabyć???

– Kot udał się dzisiaj na pierwsze zajęcia gry w brydża. Kot zapisał się na brydża w ramach przedmiotów ogólnouniwersyteckich celem: a)wyrobienia wymaganej liczby punktów ECTS b)nauczenia się w końcu przyzwoitego grania. Kot do tej pory był uczony grać bardzo pobieżnie i pamięta tylko podstawy licytacji naturalnej, grać okazję ma niezwykle rzadko, a chciałby więcej, gdyż bardzo mu się ta forma rozrywki (intelektualnej rozrywki!) podobuje. Wobec zajęć ma zatem oczekiwania straszne. Tymczasem, kiedy dotarł Kot po dłuuugich minutach błądzenia do zardzewiałego baraku szumnie zwanego „Pawilonem B” przy Banacha, okazało się, że w ogóle nie wiadomo czy zajęcia się odbędą, gdyż ponieważ albowiem wielce szanownego wykładowcy nie było dnia poprzedniego i nie wiadomo czy pojawi się w dniu dzisiejszym. O wyznaczonej godzinie w drzwiach od Małej (naprawdę małej!) sali pojawił się jakiś wyrostek, wyglądający na mniej więcej 16 lat i zapytał się „Czy państwo na brydża?”. Państwo w składzie nader licznym potwierdzili i wpakowali się do sali, w której stało 6 stolików brydżowych na krzyż. Czwórek ludzkich wyszło, oczywiście, dużo więcej. Kiedy wszyscy zajęli pozycje mniej więcej siedzące i udało się uniknąć siedzenia warstwowego, chłopięcie się przedstawiło i poinformowało, ku kociej uldze, że on nie jest wykładowcą, a jedynie go jednorazowego zastępuje oraz że dzisiaj nie będzie długich i skomplikowanych zajęć, a jedynie wytłumaczy nam najbardziej podstawowe podstawy. A potem… potem się zaczęło… Chłopięcie nadaje się do tłumaczenia zasad brydża niczym Kot na zakonnice. Kot zaprawdę jest pod wrażeniem, gdyż w ciągu pięciu minut udało się chłopięciu wprowadził więcej chaosu niż Kot przez całe swoje życie. Swój wywód zaczął od dupy strony, przeprowadzał go bez ładu i składu, skacząc po tematach bez związku i zapominając, że są to zajęcia od początkujących od zera, co w praktyce oznacza, że 90% obecnych nie ma o brydżu zielonego pojęcia. Kot miał minimum szczęścia. Wylądował przy stoliku z kolesiem, który coś tam z brydża miał okazję liznąć (ale wyraźnie mniej niż Kot i brydża towarzyskiego, a nie sportowego) i czterema laskami, które natychmiast utworzyły 2 pary (jak widać zwyczaj tworzenia par u kobiet występuje nie tylko przy chodzeniu do toalety). Chłopięcie ledwo wytłumaczyło punktację kart i już oczekiwało od nas pierwszych licytacji (ale o przeliczaniu punktów, odzywkach już nie raczył nadmienić) i gry. Nie mam zielonego pojęcia jak to wyglądało przy innych stolikach, ale przy naszym skończyło się na tym, że ja i koleś, który cokolwiek ogarniał, tłumaczyliśmy wszystko po kolei dziewczynkom, które ledwo odróżniały trefla od pika i ciągle myliły karo z kierem. Dziewczyny na koniec bardzo serdecznie nam podziękowały i powiedziały, że gdyby nie my, to nie zrozumiałyby nic. Niemniej mam nadzieję, że jak Wykładowca Właściwy przyjdzie za tydzień to zacznie wszystko od początku w sposób poukładany, a sytuacja z zajęć dzisiejszych się nie powtórzy. Bo jeśli ja mam coś komuś przez pół zajęć tłumaczyć, to serdecznie poproszę, żeby to oni mi płacili 300 zł za semestr a nie na odwrót.

– Koci netbook nadal nie raczył dotrzeć.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 07.10.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania Cat Wars V – the Universe Strikes Back została wyłączona) Posted in Frustracje, życie kota Tagi: , , , ,