Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

Człowiek-remont.

Zagruntowaliśmy ściany. Zagruntowaliśmy sufit, po uprzednim zeskrobaniu z niego kilku warstw farby. Pomalowaliśmy ściany. Położyliśmy panele w kuchni i przedpokoju.
Sprzątaliśmy, czyściliśmy, szorowaliśmy.
Przewieźliśmy mój ogromny regał i go złożyliśmy.
Przenieśliśmy internet.
Przewieźliśmy metrem kanapę. Y nam przewiózł meble i część kotów.
Od dobrego tygodnia mieszkamy na nowym

I jeszcze tyle zostało do sprzątnięcia, do doczyszczenia. Jeszcze maluję kuchnię. O łazience, na którą w tym miesiącu nie starczy nam budżetu staram się nie myśleć.

Ale i tak jest pięknie. Jest ciepło. Mamy szczelne okna i nie mamy robali.
Jutro pakuje resztę dobytku z Pragi, pojutrze wszystko przewozimy. Jeszcze tylko tam ogarnąć i farewell.
Żegnamy się bez żalu.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 19.09.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

I want it all… and I want it now!

Połowa sierpnia. Wiemy wszytko, co powinniśmy wiedzieć i jesteśmy zdecydowani na przeprowadzkę, chociaż budżet mamy marny. Mimo wszystko doszliśmy do wniosku,że lepiej mieszkać w przyjaźniejszej, ładniejszej, spokojniejszej okolicy mając normalnych sąsiadów, niż dalej na Szmulowiznie, nawet jeśli wiązać się to będzie ze zmniejszeniem metrażu.

Z racji licznych ograniczeń (czasowych, finansowych oraz innych, które pominę ponurym milczeniem) wybieramy pomiędzy dwoma mieszkaniami, z których każde ma inne zalety. Z podjęciem decyzji czekamy właściwie tylko aż jeden z właścicieli doprecyzuje warunki finansowe.

A ja bym chciała JUŻ. Jak wiadomo cierpliwość nie jest moją mocną stroną i czekanie na cokolwiek, na co nie mam bezpośredniego wpływu, doprowadza mnie do szału.
Przejrzałam już cały asortyment IKEI i ułożyłam długaśną listę zakupów. W wolnych chwilach przeglądam asortyment innych sklepów meblowych i szukam idealnego łóżka. Wyobrażam sobie jak ślicznie będzie w nowym mieszkanku. Najchętniej JUŻ zaczęłabym znosić kartony i pakowałabym dobytek. Nie mogę się doczekać pozbywania się niepotrzebnych rzeczy i układania wszystkiego na nowo.

A to jeszcze trochę ponad miesiąc…

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 17.08.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

Przygotowania do ewakuacji. 3…2…1…

Igor mnie zainspirował. Kiedy opiekował się kotkami podczas naszej nieobecności, intensywnie wysprzątał kuchnię oraz podłogi. Zrobiło się taaaak przyjemnie (oczywiście w ramach możliwości naszej nory).

Od powrotu więc dbam, żeby Super Czystość się utrzymywała. Zrobiliśmy mini-mini przemeblowanie i niespodziewanie mamy trochę PRZESTRZENI w łazience. Co więcej, codziennie kawałek po kawałku doczyszczam zakamarki, które płynu i ściereczki nie widziały od miesięcy. Już za chwileczkę, już za momencik zapadną ważne decyzje i tak sobie myślę, że powoli trzeba przygotować się do ewakuacji. Systematycznie pozbywamy się śmieci, których nie zabierzemy ze sobą, gromadzimy taśmę klejącą, a jak sytuacja będzie 100% jasna, zaczniemy gromadzić kartony.

W końcu mamy plan A, B, a nawet C – któryś powinien zadziałać.*

 

 

 

* A jeśli wszystko się sypnie, przynajmniej będziemy wegetować w uber-czystym lokum!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 07.08.2013. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

Przeprowadzka?

Frustracje na wielu gruntach, z którymi Kot sobie zupełnie nie radzi wreszcie przestały być destruktywnym pędem w kierunku użalania się nad sobą i picia większych ilości wina, niż ustawa przewiduje, a przerodziły się w agresywną chęć do działania.
Przytywszy 3 kg, Kot się w końcu opamiętał i wrócił na ścisłą dietę.
Ponadto, stwierdziwszy że totalnie się dusi w swoim małym pokoiku, zajął się poprawianiem swojej sytuacji mieszkaniowej. Presja na Rodzicielkę została wywarta. Wprawdzie skutków na razie nie ma, ale może-może. Chociaż Kot się przestał nastawiać i próbuje raczej poprawiać na własną rękę. Zainspirowany koleżanką z pracy i mocno zmęczony Współlokatorem, w miniony wtorek pojechał Kot oglądać Pokój W Domku. Wrażenia mocno ambiwalentne. To znaczy w samym domku Kot się zakochał: jest spory kawałek ogródka, gdzie można się wylegiwać na wiosnę/latem na trawce, dwa piętra, dwie łazienki, kuchnia, w której nikt nikomu nie wchodzi na głowę, spiżarnia (!), wielka piwnica, która ma m.in. służyć za nieprofesjonalną salę prób, a sam pokój jest spory i ma wielkie okno z parapetem, na którym można sobie siadać, a takie parapety jak wiadomo, Kot uwielbia. Niestety, domek ma zasadniczy minus – o ile w ciągu dnia komunikację z centrum ma bardzo dobrą, o tyle w nocny autobus zatrzymuje się pół godziny spaceru od niego. Biorąc pod uwagę koci tryb życia takie rozwiązanie absolutnie nie wchodzi w grę. Do tego pozostałe współlokatorki są umiarkowanie w kocim typie.
Wróciwszy do domu, Kot w przypływie determinacji postanowił zrobić coś, co de facto powinien był zrobić jak tylko Paskuda się wyprowadziła, mianowicie zająć większy pokój. Użył więc na Współlokatorze malkaviańskiej dominacji i we wtorek cały deal dojdzie do skutku. O 9:30 rano planuje przyjazd zaprzyjaźniona jednostka męska, która pomaluje koci nowy pokój na piękny jasnozielony kolor, a potem pomoże przetargać meble. O ile przed wtorkiem natłok przygotowań nie zabije Kota. Kot praktycznie na stałe podessał się do Internetu i ogląda – regały, kredensiki, szafy, szafeczki, kolory, ceny, a przede wszystkim kanapy. I zastanawia się, skąd wytrzaśnie pieniądze, na wsystko czego potrzebuje, bo z kasą krucho jak diabli. Ale jak już wszystko będzie ustawione, pomalowane, wtedy będzie pięknie.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 11.03.2011. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , ,

Historia jednego kieliszka

– Czy ty nadal nie zaopatrzyłeś się w żadne kieliszki? – zapytał Kot, po raz kolejny wizytując swojego Ulubionego Kolegę Z Pracy z butelką
czerwonego wina.
– Nie. Mogę ci nalać do kieliszka od wódki lub od whisky. Albo do zwykłego kubeczka… – odpowiedział Kolega.
Kotu po raz n-ty wszystko opadło i uznał, że znowu będzie pił z butelki, bo co jak co, ale wino, a zwłaszcza czerowne, zachowuje wszystkie swoje właściwości praktycznie tylko w butelce bądź kieliszku o odpowiednim kształcie.
– Skończy się na tym, że któregoś razu najzwyczajniej przeprowadzę do ciebie mój kieliszek, bo mnie w końcu szlag trafi. – skomentował Kot upiwszy małego łyka.
– I co? I będzie u mnie stał i czekał na kocie wizyty? – Zapytał Kolega, przelewając kolejne tego wieczora piwo do kufla.
– Tak.
– Spoko. Podpiszemy go „Kieliszek Kota” i postawimy w szafeczce. Przynajmniej Kot przestanie marudzić, jak będzie do mnie przychodzić. – Kolega ochoczo zgodził się na koci pomysł…

… trzy dni później Kot ponownie zwizytował Kolegę. Przy okazji uczestniczył w przeprowadzce i rozpakowywaniu G., który do kociego Ulubionego Kolegi się wprowadzał. Mina G., gdy wypakowywał swoje kubki do herbaty do szafeczki i znalazł stojący samotnie na najwyższej półce samotny kieliszek do czerwonego wina podpisany wielkimi zielonymi literami „Kieliszek Kota” – bezcenna.


Zdj.1 Koci kieliszek w Łobuzowej szafce

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 04.03.2011. Komentarzy (0) Posted in dialogi, życie kota Tagi: , , ,

Cisza i Kot.

Kot chciał tylko powiedzieć, że kiedyś stworzy tą obiecną notkę o przeprowadzkach i szukaniu mieszkania*,… ale to nie będzie dziś.

Dziś Kot chciał powiedzieć, że czasem najbardziej FAIL’owy dzień świata potrafi przynieść pozytywne skutki, a przynajmniej przemyślenia.

No bo przeca zawsze lepiej wiedzieć, że się kompletnie traci na kogoś czas, niż tracić go i tracić w nieskończoność. Lepiej wiedzieć, że zamartwianie się brakiem kontaktu z kimś jest sensless, bo komuś wcale ciebie nie brakuje. Lepiej wiedzieć… nie… tej ostatniej rzeczy Kot się nie dowiedział, but still…

Chciał też Kot powiedzieć, co poniekąd nawiązuje do strasznie odwlekanego tematu przeprowadzki, że kiedy dziś po pijaku strasznie hałasował, preparując obiad, nagle Kota trzepnęło… trzepnęło Kota, że nikt na Kota nie nakrzyczał… w ogóle w ciągu minionego miesiąca Kot w domu żadnych krzyków nie słyszał. Nawet wtedy, gdy zgubił koty ani gdy rozpieprzył się wąż prysznicowy… w Kocim Domu Rodzinnym awantury by wybuchały z prędkością światła… ale tu…

Ultimate conclusion: the Cat might not be very happy with his/hers life, but he/she’s so frakkin’ lucky!

Serio serio!

* Stworzy ją na przykład wtedy, gdy będzie trzeźwy. Albo gdy skończą się Kotu seriale do oglądania. Albo… you see where this is going….

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 25.03.2010. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , , , ,

„Katarzyna ma katar. Cała trzęsie się w posadach.”*

Kot nawet miau zamiar pokusić się o jakąś bardziej składną notkę, ale ledwo przestał pić, a przemarzł, przewiało go i się rozchorował**. Teraz Kot ma katar, prądkuje i zaraża. Pijmy zdrowie Kota.

Ergo zanim dreszcze, gorączka i zaflukanie miną i Kot będzie w stanie pisać długo a składnie, podzieli się naprędce:

1. Wnioskiem, że powinien w końcu zacząć uważać, czego sobie życzy. Bo ostatnio kocie życzenia spełniają się zatrważająco, tylko po to, żeby in the end okazało się, że Kot wcale nie tego chciał. Serio serio. What for have sex? The Universe fucks me everyday.

2. Planami mieszkaniowymi. A raczje tym, że zostały finalnie opracowane i są powoli wcielane w życie. I jak wszystko się uda, będzie piękniej niż kiedykolwiek.

Czujcie się podzieleni z. Kot wraca do romansu z mega-opakowaniem chusteczek i Baldur’s Gate. BTSG sezon 2 będzie musiało trochę odczekać jako rozrywka zbyt intelektualna jak na aktualny stan Kota.

* „Katarzyna ma katar” Pidżama Porno
** Związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zaprzestaniem ciągu alkoholowego a chorobą niechybnie musi występować i Kot będzię się przy tej teorii zapierać. Serio serio. Zwłaszcza, że Kot jest już drugim przypadkiem ową teorię potwierdzającym. Pierwszym była kocia Najcudowniejsza Szzefowa.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 19.01.2010. Komentarzy (0) Posted in życie kota Tagi: , , , ,

Zabezpieczony: Przełomość. Hopefully.

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 26.08.2009. Komentarzy (Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.) Posted in związki, życie kota Tagi: , , , ,

Dlaczego przeprowadzka?

Dlaczego?

Uprzedzając potencjalne pytania, tytułem wstępu odpowiem, czemu właściwie przeprowadzka.
Odpowiem wręcz wielorako i na kilka sposobów.

Sposobem Dukaja: „Ponieważ kot.”

Sposobem swoim: „Dlaczego nie?”

Sposobem Jara: „Z ciekawości.”

Tyle właściwie mógłby wystarczyć, ale poczuję się i odpowiem też tak minimalnie bardziej poważnie:
– no bo jakże mogę o sobie mówić, że prędzej mogłabym przestać oddychać, niż przestać pisać, jeśli miejsce, które służyło mojej pisaninie przez tyle lat, od miesięcy leży odłogiem i porasta kurzem, niczym piwnica w Cieciorkolandii?
– no bo straciłam do niego serce, bo przestał być „mój”, bo już nie jestem tą samą głupią, zeschizowaną dziewczynką, która go założyła (co nie oznacza bynajmniej, że jestem mądra i mniej neurotyczna)
– no bo czasem człowiek (a co dopiero Kot) potrzebuje Zmian, symbolicznego Wielkiego Nowego Początku
Nie oznacza to bynajmniej, że tematyka czy stylistyka jakkolwiek ulegnie zmianie (co nieco mniej malkaviańskiemu umysłowi może
z deka utrudnić doszukiwanie się sensu w kociej decyzji (co zdecydowanie jest problem osobnika obdarzonego mniej malkaviańskim umysłem, a nie Kota)), Teorii Zmian jednak się trzymajmy, albowiem, jak powiada Milvi „jest ona ładna i nam się podoba”. A jakby co, zawsze można się zasłonić Dukajem. O!

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 12.05.2009. Komentarzy (0) Posted in blog Tagi: , ,