Reality  
My arch-nemesis

Life, universe and everything

GUS

Kot po raz bilionowy cieszy się, że nie jest typową niewiastą. Tym razem jednak ze względów finansowych. I nie chodzi tu Kotu bynajmniej o to, że z racji kociego uroku osobistego nie musi płacić za jedzenie/trunki w pubie/wejściówki/bilety do kina/etc (wręcz przeciwnie, taki stan rzeczy czyniłby z Kota niewiastę w 100% przeciętną), a o… części komputerowe.

Jego Posępność Walerian I domaga się doisntalowania kilku drobiazgów. W tym celu potrzebne jest podłączenie do niego czytnika płyt. Jako że Kot nie ma DVD na USB uznał, że najwyższa pora zaopatrzyć się w przejściówkę USB/IDE. Kot spokojnie sprawdził sobie ceny na allegro, po czym uznał, że zanim zamówi tam, przejdzie się na giełdę komputerową i porówna ceny. A nuż wielkiej różnicy nie będzie, a zaoszczędzi się na czasie. Pełen optymizmu pojechał pod GUS i zaczął tour de sklep. Rychło okazało się, że cenowo allegro jest bezkonkurencyjne, więc postanowił Kot wrócić do domku. Po drodze odwiedzając jeszcze sklep czy dwa.
I tu dochodzimy do sedna.
Kot przekroczył próg kolejnego sklepu i zapytał o najprostszą przejściówkę USB/IDE. Rozentuzjazmowany Czarujący Pan Sprzedawca powiedział, że tak, że oczywiście, że jest i pokazał Kotu urządzenie kosztujące coś pod stówę, faktycznie przejściówka – USB/IDE/SATA – bardzo dobra, Kot widział taką u któregoś z zaprzyjaźnionych informatyków. Kot spojrzał na Pana Sprzedawcę zbalazowanym wzrokiem, uprzejmie podziękował i zapytał czy nie ma prostszych, tańszych. Pan Czarujący nie zamierzał się poddać, zaczął kwieciście Kotu tłumaczyć, że przejściówka, którą Kot trzyma w ręku jest absolutnie najlepsza na rynku, Kot będzie mógł do niej dosłownie wszystko podłączyć, poza tym cena jest wyjątkowo okazyjna i tańszej Kot nie znajdzie. Lekko poirtowany Kot grzecznie wytłumaczył Panu, że nie chce wcale podłączać wszystkiego, tylko zorgruchotane DVD. Do netbooka. Raz na pół roku i nie potrzebuje tego cudu techniki, poza tym tańsze, owszem, bywają i właśnie udaje się takowe zanabyć.

Kota w sumie całe zdarzenie bardziej rozśmieszyło niż poirytowało. Dopiero później, stojąc na przystanku, czytając „Dead Until Dark”, zreflektował się (Kot), iż gdyby był typową białogłową, to najpewniej poleciałby na słodkie słówka Pana Sprzedawcy i kupił towar nie do końca zgodny z zapotrzebowaniem przepłacając do tego…

…chociaż nie. Gdyby Kot był typową białogłową najpewniej w ogóle by nie wiedział co to jest adapter USB/IDE, a nawet gdyby przpadkiem jakaś idea mu świtała, to i tak nie poszedł by kupować owego przyrządu sam, tylko wysłał kompetentnego, oddanego samca.

Przemyślenia zrodzone w ślicznej kociej główce dnia 30.11.2009. Komentarzy (Możliwość komentowania GUS została wyłączona) Posted in zakupy, życie kota Tagi: , , , , ,